Defil – kultowe gitary PRL – wystawa w Muzeum Techniki i Przemysłu NOT

8 września 2015 o godzinie 19.00 koncert zespołu Big Bit uświetnił otwarcie wystawy „Defil – kultowe gitary PRL” w Muzeum Techniki i Przemysłu NOT w Warszawie (Pałac Kultury i Nauki).

defil

Dolnośląska Fabryka Instrumentów Lutniczych „Defil” przez wiele lat była najważniejszym producentem gitar elektrycznych (i nie tylko) w Polsce. Przez całe dekady, właśnie popularne „Defile” były pierwszymi instrumentami, na których uczyli się grać początkujący polscy gitarzyści. Stały się też wkrótce podstawowymi instrumentami wielu zespołów, wpływając w znaczący sposób na rozwój polskiej muzyki rozrywkowej. Choć jakość wytwarzanych instrumentów zmieniała się z upływem lat, tylko niewiele spośród modeli mogło konkurować z produktami zagranicznymi. Nic więc dziwnego, że wraz z wzrostem dostępności gitar z Zachodu (oraz oczywiście z Chin), „Defile” odeszły w zapomnienie a sama fabryka zakończyła swoją działalność.

Dziś wielu muzyków wspomina jednak te gitary z sentymentem, powraca również moda korzystanie z nich podczas nagrań i występów. Kolekcja instrumentów, którą zaprezentujemy, pochodzi ze zbiorów Muzeum Gitar „Defil” (inicjatywy p. Waldemara Kuleczki – muzyka takich zespołów jak Papa Dance czy Oddział Zamknięty) i obejmuje kilkadziesiąt modeli produkowanych przez lubińską fabrykę. Muzeum Techniki i Przemysłu NOT zaprasza na zapoznanie się z historią polskiego przemysłu lutniczego splecioną nierozerwalnie z barwnymi i dźwięcznymi dziejami polskiej muzyki rozrywkowej.

Wystawa będzie dostępna do końca 2015 roku.

Komentarze

  1. Wbrew treści artykułu, gdzie pisze się o upadku Defila, ze względu na zalew podróbek chińskich, śmiem twierdzić, że zarąbał ich już Mayones i Mensfeld. A marzeniem posiadaczy polskiego Aster Rocka był czeska Jolana Diamant.

    Przypomniał mi się taki wywiad z Hołdysem (lata osiemdziesiąte), mówił mniej więcej tak:
    „Po godzinie gry na polskiej gitarze, łapa mi odpada. Na amerykańskiej mogę grać cały dzień i psychika bardziej mi się męczy niż ręka. A polskie struny? Robi je chyba fabryka drutu kolczastego jako produkcję uboczną”;-)

    A całkiem poważnie – też miałem Defila. Nawet dwa. A jak powiedział Jan Borysewicz: „prawdziwy gitarzysta może nie pamiętać pierwszej dziewczyny, ale nigdy nie zapomni pierwszego wiosła”.

    1. No właśnie w ostatnim zdaniu zawarłeś sedno sprawy pierwszego w wiosła czyli instrumentu w tym przypadku w gitary Defila w Polsce gdzie nie było wyboru …..się nie zapomina 🙂 Taka jest idea i sens Muzeum Kultowych Gitar Defil …ocalić te gitary na których wychowało się setki tysięcy polskich gitarzystów …ci którzy przetrwali zmaganie się z Delilami poszli dalej i grają do dziś często na szczycie

  2. „Dobre bo polskie” Polecam wznowienie produkcji i nazwe modelu gitary z drutem kolczastym „PiS” Co tam Unia! Polak potrafi….wszystko umiemy najlepiej…szczegolnie zyc na obcych wynalazkach ale swoje dosc wulgarnie chwalic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *