Postciechocineckie* wrażenia – cz. I

kongres01_460

To wciąż jeszcze bardzo świeża materia, a podobno zupełnie lepiej i bardziej obiektywnie widzi się rzeczy z pewnej perspektywy. Ale zbyt jestem niecierpliwa, by czekać owej „perspektywy”.

kongres02_460

Po tej jednoznacznej sumującej laudacji, trzeba przejść do pojedynczych faktów 3-dniowego spotkania z Ciechocinkiem i z ludźmi, dla których to miejsce jest sensualnym wyborem na życie.

Ponad setka akredytowanych dziennikarzy, przybyłych do Ciechocinka w piątkowe (13 maja) popołudnie, otrzymało tymczasowe miejsca pobytu. Zajęliśmy, po kilka miejsc, chyba większość ciechocineckich obiektów sanatoryjno-uzdrowiskowo-rekreacyjnych (według danych – w obiektach piętnastu partnerów – współorganizatorów kongresu). Niektóre trochę starsze, po rewitalizacji, ale i nowe, pachnące jeszcze tegoroczną farbą, kładzioną na tynki oddanych dopiero co do użytku miejsc noclegowych. Podczas wspólnych spotkań mogliśmy wymieniać spostrzeżenia, w jakich warunkach miłośnicy balneologii, sygnowanej ciechocinecką sławą, mogą się tu rehabilitować, wracać do zdrowia lub po prostu profilaktycznie zapobiegać schorzeniom. Każdy z nas, oprócz wygodnego łóżka, miał zapewniony pakiet zabiegowy w miejscu pobytu oraz kartę wstępu na obszar okołotężniowy, gdyby apetyt na Ciechocinek wykraczał poza ramy zorganizowanych dla dziennikarzy atrakcji.

kongres03_460

Pierwszego dnia, dnia przyjazdu, potrzebnego na zaaklimatyzowanie się, na zwiedzenie hotelowych korytarzy i na solankową kąpiel, o zmierzchu zostaliśmy zaproszeni przez organizatorów na wieczór integracyjny w Villi York. Tu przedstawili się ci, którzy koordynowali pobyt dziennikarzy w Ciechocinku, tutaj też padły zapowiedzi, wypowiedziane przez Marka Traczyka, prezesa SPM-u, konkretyzowania się idei założycielskiej Polskiej Izby Mediów. Potem już, do północy, rozbrzmiewała muzyka przy smacznym posiłku, serwowanym przez gospodarzy.

kongres04_460

Drugi dzień był bardzo intensywny. Zaczęło się od czterogodzinnego XII Kongresu Polskich Mediów, perfekcyjnie przygotowanego w gościnnej sali bankietowej Łazienek II (Targon); był to najbardziej merytoryczny punkt całego programu, przygotowanego dla dziennikarzy. Obrady, odbywające się na kanwie tematu wiodącego „Ciechocinek – Miasto Zdrowia”, miały swoich znakomitych moderatorów w osobach Marka Traczyka i Mariusza Krupy – członka Zarządu Przedsiębiorstwa Uzdrowiska Ciechocinek SA. Panowie byli rozdawcami ról, zapraszając na scenę kolejnych prelegentów. Nim jednak rozpoczął się cały blok doskonałych prezentacji, kapituła programu „Miasto Zdrowia” (Ryszard Marcinczak – prezes Warszawskiej Izby Gospodarczej, Mariusz Malicki – prezes Polskiej Izby Hotelarstwa, Marek Traczyk – prezes SPM, Tadeusz Wojciechowski – Biuro Promocji Jakości, Ewa Matyba – redaktor naczelna TTG Dziennik Turystyczny) przyznali burmistrzowi Leszkowi Dzierżewiczowi i przewodniczącemu Rady Miejskiej Ciechocinka Marcinowi Zajączkowskiemu certyfikat Miasta Zdrowia.

cdn.

Ewa Matyba
foto: Robert Lachmann

* Tytułem wyjaśnienia (raz jeszcze, gdyż językowym łamigłówkom, związanym z mieszkańcami Ciechocinka, poświęcono już wcześniej uwagę na podstronie Ciechocinka i Miasta Zdrowia): ciechocineckie a nie ciechocińskie! Przymiotnik ciechocińskie przynależy do nazwy miejscowej Ciechocin (tak jak Szczecin – szczecińskie, ale Szczecinek – szczecineckie).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.