Próby zatrzymania płodnych pór roku w słoiku

Natura owocowo-warzywna jest szczodra, ale i grymaśna

Scenariusz pisany wedle praw natury jest pokrótce następujący: narodziny, dojrzewanie, kulminacja dojrzałości i obumieranie – aż do finalnego unicestwienia. Rośliny mają ten sam rytm. Tyle tylko, że okres ich wegetacji jest bardzo krótki. W naszych warunkach klimatycznych podczas spoczynku zimowego nie rodzą się ani owoce, ani warzywa. Ale nawet tam, gdzie temperatura jest constans, gdzie nawożenie, nawodnienie, szklarniowanie i inne niezbędne warunki do rozwoju roślin wydają się idealne, zjawisko permanentnego dojrzewania jest rzadkością. Mimo że ludzie są przebiegli i chytrzy, nie zawsze udaje się zmusić rośliny do wydawania owoców, kiedy hodowcy tego chcą, jak choćby… przypadek biednych ananasów. (W ramach „zemsty” – ananasy każą czekać na efekt końcowy swojej dojrzałości ponad 1,5 roku!).

To, z czym zżyliśmy się na dobre – tymczasowość owoców i warzyw, każe nam raczyć się nimi wówczas, gdy przychodzi na nie odpowiednia pora. Tak więc: na truskawki wyglądamy już z końcem maja i przez cały niemal czerwiec, jagody leśne zbierane są głównie w czerwcu i na początku lipca, śliwki różnego typu gwarantują swój wysyp w urodzajnym roku w okresie sierpniowego słońca, fasolka szparagowa ma swoją kulminantę w lipcu, zaś kalafiory i brukselka znakomicie dojrzewają w czas wczesnej jesieni.

Mimo że trzeba zgodzić się na ten stan rzeczy, człowiek od dawien dawna zastanawiał się, jak „zatrzymać” przydatne mu rośliny jadalne, jak przedłużyć im okres przydatności do spożycia. Praprzyczyną takiego rozumowania był głód, którego nasi przodkowie doświadczali zwłaszcza zimą i na przednówku. Im bliżej czasów współczesnych, gromadzenie zapasów nie wynika już tylko z chęci napełnienia własnego brzucha podczas wegetacyjnego dla roślin przestoju, co jest raczej wyrazem fascynacji dla smaków owoców i warzyw. Chodzi więc o to, by produktom sezonowym, zebranym z własnego ogródka lub posmakowanym gdzieś na egzotycznym urlopie, nadać nowy termin konsumpcyjny, niezależny od terminu ich właściwego dojrzewania do spożycia. A w tej terminowej prolongacie – co ważne – chodzi też o zachowanie jak najwięcej oryginalnych walorów smakowych.

Pełne wydanie materiału dostępne będzie na Festiwalu Słoików Świata oraz Festiwalu Owoców i Warzyw Świata w dniach 25-28 września br. w Muzeum Techniki i Przemysłu, Pałac Kultury i Nauki, Warszawa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.