Refleksje po pikiecie w Warszawie

Pikieta w Warszawie

Trzeba pogratulować konsekwencji działania w dobrej sprawie jaką wykazuje Krzysztof Wodniczak. Hołduje zasadzie larum Grają i o sprzedaży Polskich Nagrań zamieszcza artykuły w mediach prawicowych i polonijnych oraz na portalach społecznościowych. Teraz przyjął metodę skuteczniejszą, wyszedł z protestem na ulice. Dosłownie. Zorganizował dwie manifestacje w Poznaniu i Warszawie, podczas których uczestnicy zamanifestowali trzymając w rękach transparenty i okładki swoich ulubionych płyt długogrających jakie swego czasu wydane zostały przez Polskie Nagrania Muza.

Warszawska pikieta, manifestacja (odpowiednie podkreśl) rozpoczęła się przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w której uczestniczyło ok. stu artystów, animatorów kultury, kolekcjonerów płyt winylowych, dziennikarzy. Wśród manifestujących dostrzec można było: Krzysztofa Sadowskiego, Marka Ałaszewskiego, Krzysztofa Logana Tomaszewskiego, Sławomira Jaślara,Jacka Olechowskiego, Jacka Ejsymonda, Janusza Dąbrowskiego, Jerzego Bojanowicza, Andrzeja Wilowskiego. Pikietę uprzyjemniał swoja muzyką, swoim śpiewaniem Tadeusz Mandat Lis.

Delegację protestujących przyjął Dyrektor Generalny MKiDN Jacek Olbrycht, któremu wręczono petycję adresowaną do pani minister.

Następnie uczestnicy udali się do Ministerstwa Skarbu Państwa, gdzie złożyli stosowna petycję.

Na kolejnym zaplanowanym trakcie pojawił się Sejm R.P., w którym delegacja protestujących złożyła petycje w sekretariatach Marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego i Marka Kuchcińskiego. Czas dla delegatów (Marek Ałaszewski, Krzysztof Logan Tomaszewski i Krzysztof Wodniczak) znalazł MariuszBłaszczak – przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwość.

Kończąc pobyt w Warszawie grupa dziennikarzy spotkała się w kawiarni Czytelnik z Piotrem Kabajem – dyrektorem Warner Music Poland (nabywca Polskich Nagrań), który starał się szczegółowo wyjaśnić wątpliwości związane z transakcja jakiej dokonano 29 styczna br. czyli tj. data sprzedaży Polskich Nagrań.

Poniżej skrócona treść petycji jaką przekazano w ministerstwach i sejmie

Domagamy się pełnego i publicznego wyjaśnienia okoliczności upadku, Polskich Nagrań, okoliczności sprzedaży dalszych losów firmy wszak nie została zlikwidowana, tylko sprzedana, a więc co tak na prawdę sprzedano skoro archiwa i prawa do nich teoretycznie pozostały w rękach instytucji kontrolowanych przez państwo. Jakie mamy gwarancje, że w sytuacji, kiedy to nadzór państwa doprowadził do upadłości firmy, inni sobie lepiej poradzą z zarządzaniem tym, co po Polskich Nagraniach pozostało.

Wierzymy, że dyrektor NINA wywiąże się z roli bibliotekarza i kustosza, ale co z licencjami na wznowienia, kompilacje. Czy wzorem poprzednich władz przedsiębiorstwa państwowego ignorowane będą podstawowe zasady obrotu prawami wydawniczymi? Przez kilkanaście lat minister skarbu i minister kultury i dziedzictwa narodowego nie wyciągali wniosków z nieudolnego kierowania Polskimi Nagraniami i to nie proces sądowy ze spadkobiercami Anny German, ale te zaniedbania doprowadziły do upadu przedsiębiorstwa.

Licencjonobiorcy, w tym na przykład Piotr Kabaj potrafili zarabiać na wznowieniach, kompilacjach tak zwanych „Złotych kolekcjach”, a właściciel nagrań nie. Prosimy o wyjaśnienie następujących kwestii: Kto doprowadził do upadku przedsiębiorstwa Polskie Nagrania i jaką poniesie odpowiedzialność. W podmiotach prawa handlowego firmy za swoje zobowiązania odpowiadają kapitałem zakładowym, a członkowie władz spółek za skutki swoich decyzji, własnym majątkiem. Czyżby stanowiska w przedsiębiorstwach państwowych zwalniały z odpowiedzialności i były jedynie miejscem synekur, źródłem dobrych zarobków, bez odpowiedzialności za skutki swoich złych decyzji.

Wspomniany powyżej proces był jedną z przyczyn upadku przedsiębiorstwa.

Jeśli wyceniono je, na kwotę 8.1 miliona złotych, czy zaspokoi to dawne i przyszłe roszczenia z tytułu tantiem i honorariów. Firma Warner Music Poland sp. z o.o. ma kapitał zakładowy ledwie 50.000 zł. a jako nowy właściciel przejmuje zobowiązania firmy, czy będzie to wystarczające zaspokojenie, gwarancja.

Skoro nadal dysponentem nie tylko w sensie materialnych nośników nagrań, ale i praw wydawniczych, nadal są podmioty państwowe NAC i NINA, to właściwie co kupił Warner Music Poland?

Można mieć wątpliwości, aby był to tylko znak towarowy firmy, która od dwudziestu lat nie prowadziła żadnej działalności wydawniczej, ograniczając się do nieudolnego zresztą, zarządzania zasobami archiwalnymi.

Wydawnictwo z tak długą tradycją upadło, ale powołuje się inne wydawnictwa państwowe takie jak NINA, to przejaw niekonsekwencji miejsce „niesłusznych” przedsiębiorstw państwowych powołuje się nowe „słuszne” podmioty, tym razem udające instytucje wyższej użyteczności.

Krzysztof Wodniczak
(jeden z sygnatariuszy petycji)

Komentarze

  1. Przecież Panowie zdejmijcie łuski z oczu! Firmy Państwowe od lat są synekurą do rządzących partii i tak się nie zarządza, tam się doprowadza je do upadku i szuka wcześniej ludzi lub powiązanych firm aby je kupił, a osoba dyrektor wchodzi potem do Rady Nadzorczej itp. Prosty sposób na kręcenie lodów”!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.