
YouTube doprecyzowuje zasady monetyzacji, aby ograniczyć zarabianie na masowo tworzonych materiałach generowanych przez sztuczną inteligencję. Platforma podkreśla jednak, że nie zamierza utrudniać korzystania z AI jako narzędzia wspierającego twórców.
YouTube zapowiedział działania mające ograniczyć zjawisko określane jako „AI slop”, czyli masowo produkowane, schematyczne materiały tworzone z wykorzystaniem generatywnej sztucznej inteligencji. Serwis zaznacza, że nie wprowadza nowych zakazów dotyczących AI, lecz precyzuje obowiązujące zasady programu partnerskiego, aby wyraźniej odróżnić wartościowe materiały od treści tworzonych wyłącznie z myślą o zdobywaniu wyświetleń.
Większą uwagę mają zwracać zarówno moderatorzy, jak i algorytmy odpowiedzialne za ocenę filmów. Szczególnie analizowane będą kanały publikujące duże ilości niemal identycznych materiałów oraz filmy wykorzystujące syntetyczne głosy i wygenerowane postacie w tematach wymagających szczególnej wiarygodności, takich jak zdrowie, finanse czy prawo. Takie publikacje mogą wprowadzać odbiorców w błąd, jeśli sprawiają wrażenie przygotowanych przez ekspertów.
Platforma podkreśla jednocześnie, że korzystanie z narzędzi AI pozostaje dozwolone. Sztuczna inteligencja może wspierać twórców m.in. podczas montażu, przygotowywania napisów, tłumaczeń czy elementów graficznych. O możliwości zarabiania nadal decydować będą przede wszystkim oryginalność materiału oraz rzeczywisty wkład autora w jego przygotowanie.
Podobne działania podejmują również inne platformy internetowe. LinkedIn umożliwił użytkownikom zgłaszanie postów sprawiających wrażenie masowo generowanych przez AI, natomiast Spotify rozwija systemy wykrywające muzyczny spam oraz zapowiada większą ochronę artystów przed nieautoryzowanymi klonami głosu. Trend ten pokazuje, że największe serwisy coraz mocniej koncentrują się na promowaniu autentycznych treści i ograniczaniu nadużyć związanych z generatywną sztuczną inteligencją.

