Dziennikarze ukarani za wjazd do strefy stanu wyjątkowego. Jest zażalenie

Dziennikarze podczas konferencji prasowej
Dziennikarze podczas konferencji prasowej
Fot. Unsplash

Dziennikarka Agence France-Presse w Warszawie oraz dwoje dziennikarzy francusko-niemieckiej telewizji ARTE, którzy omyłkowo wjechali do strefy objętej stanem wyjątkowym, za co zostali ukarani naganą, złożyli zażalenie na działanie policji.

Z ustaleń Joanny Klimowicz z „Gazety Wyborczej” wynika, że dziennikarka AFP w Warszawie Maja Czarnecka oraz reporterka Ulrike Dässler i kamerzysta o imieniu Andreas realizowali materiał o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, kiedy omyłkowo znaleźli się na nieoznakowanej drodze znajdującej się na obszarze stanu wyjątkowego.

Pomimo tłumaczeń, policja zatrzymała ich na 48 godzin, które spędzili na komisariacie w Sokółce. Następnego dnia dziennikarze stanęli przed Sądem Rejonowym w Sokółce, do którego Ulrike Dässler i kamerzysta zostali wprowadzeni w kajdankach na rękach.

Reporterzy nie przyznali się do winy, ale sąd ją uznał i zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary – dziennikarze zostali ukarani karą nagany.

Teraz, jak donosi „Press”, pełnomocnik dziennikarzy złożył zażalenie na działania policji. – Będziemy kwestionować zasadność, legalność oraz prawidłowość zatrzymania. Na pewno kwestia użycia środków przymusu bezpośredniego, kajdanek, będzie jednym z zarzutów – mówi magazynowi „Press” Patrick Radzimierski, partner w kancelarii prawnej Dentons.

– Działania były nieproporcjonalnie duże do naszej rzekomej winy – dodaje zatrzymana dziennikarka Maja Czarnecka. – Wjechaliśmy do strefy nieświadomie i niecelowo, bo na drodze nie było oznakowań, których cały czas wypatrywaliśmy. Zresztą przyznali to także w nieformalnych rozmowach policjanci. Kiedy tylko okazało się, że jesteśmy w strefie objętej zakazem, zawróciliśmy, ale wtedy zatrzymała nas policja – opowiada „Press” Czarnecka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *