Dyplomatyczny cicer cum caule

Dyplomatyczny cicer cum caule

Dyplomatyczny cicer cum cauleO książce:

Dyplomatyczny groch z kapustą, czyli siedemdziesiąt siedem opowieści i anegdot dotyczących historii, przypadków oraz osobistości świata dyplomacji.

„Kilkadziesiąt lat pracy autora w polskiej służbie zagranicznej zaowocowało zbiorem kapitalnych wypisów z powszechnej – często tej mniej oficjalnej – historii dyplomacji. Prezentowane są różne kraje, postaci, fragmenty rozmów, przykłady podejmowanych decyzji. Nie brakuje humoru. Smakowite – czekamy na dalszy ciąg”.

Anna i Andrzej Magierscy

„Nie jest wielkim dyplomatą ten, kto uzyskuje wiele, bo stoi za nim potęga, ale ten, kto siadając do gry, uzyskuje wiele, mimo że ma słabe karty. By tak się jednak stało, trzeba poza wiedzą, profesjonalizmem i zgranym zespołem mieć coś, co wydawałoby się proste, a czego tak wielu nawet w codziennym życiu nie potrafi. Umieć rozmawiać. Zjednywać sobie przyjaciół i stępiać niechęć wrogów. Lubić nawet tych, którym się za grosz nie ufa. Mieć urok, dzięki któremu nabywa się łatwość zdobywania informacji. Książka ambasadora Jakuba T. Wolskiego jest opowieścią o tym, co, mimo iż pozornie nieuchwytne, odróżnia rzemieślników dyplomacji od artystów. Bo dyplomacja jest sztuką”

Witold Jurasz
Onet, „Dziennik Gazeta Prawna”

„Ten jakże trafnie dobrany zbiór tekstów, unikalny na gruncie polskiej literatury, polecam jako lekturę obowiązkową zarówno dla tych, którzy profesjonalnie zajmują się dyplomacją, jak i tych, którzy incydentalnie mają do czynienia z tą problematyką”.

prof. Janusz Symonides

O autorze:

Jakub T. Wolski – prawnik i dyplomata. W służbie zagranicznej od 1972 do 2016 roku. Pracował w konsulacie generalnym w Nowym Jorku, ambasadzie w Bagdadzie i w Waszyngtonie oraz w misji OBWE w Rydze. Ambasador RP w Trypolisie i w Kopenhadze. Podsekretarz stanu w MSZ w rządzie Marka Belki. Długoletni ambasador tytularny do spraw Arktyki i Antarktyki. Autor parodii i pastiszów (Nasze wiosny, nasze lata, Księga kotów polskich) i wierszyków dla dzieci Bajki dla Zuzi i Gajki. Dziadek pięciorga wnucząt płci obojga: Gajki, Zuzi, Ginewry, Tomka i Stefanka.

Fragment:

Nie suknia zdobi człowieka – mówi przysłowie. Ale w dyplomacji założenie niestosownego ubrania – zwłaszcza przy ważnej, oficjalnej okazji – niestety dyskredytuje. Czasami przechodzi do historii – vide oryginalny strój żony polskiego premiera podczas wizyty japońskiej pary cesarskiej w Polsce latem 2002 roku.
Wyjeżdżając do Trypolisu, miałem naturalnie pełną świadomość, że w Libijskiej Arabskiej Dżamahariji Ludowo-Socjalistycznej trwa od 1969 roku rewolucja. Ale pamiętałem także biały, szamerowany złotem mundur i krótką białą pelerynkę na szkarłatnym podbiciu, jakie nosił Muammar Kaddafi podczas wizyty generała Jaruzelskiego w Libii. Doszedłem zatem do wniosku, że może mi się tam przydać biały smoking. Niestety w XXI wieku pułkownik Kaddafi przestawił się na stroje ludowe i ubierał się w różnobarwne, fantazyjnie skrojone togi. Okazji do założenia białego smokinga nie było. I oto nagle, niedługo przed moim powrotem do Warszawy, w Trypolisie pojawił się nowy ambasador Zjednoczonego Królestwa, z którym zaraz po jego przyjeździe nawiązałem bliski kontakt. Wyjechaliśmy bowiem razem do Cyrenajki, gdzie składaliśmy wieńce na cmentarzach polskich, angielskich i francuskich żołnierzy walczących pod Tobrukiem. Okazało się ponadto, że ojciec Brytyjczyka brał udział w walkach w Afryce Północnej i polsko-angielskie braterstwo broni w Libii sir Anthony Layden traktował z powagą i sentymentem.
Właśnie podczas naszych rozmów w Tobruku pojawił się temat mojego nieużywanego w Libii białego smokinga. Okazało się, że rozmówca również przywiózł ze sobą ten strój. A finał całej historii był nader zaskakujący. Oto bowiem w dość krótkim czasie po naszej rozmowie otrzymaliśmy zaproszenie na przyjęcie do rezydencji ambasadora Wielkiej Brytanii na wieczorny obiad, z zaznaczeniem, że obowiązuje na nim… biały smoking. Pozostaje dla mnie tajemnicą, w jaki sposób gospodarz ustalił, kto w korpusie posiada taki właśnie strój (myślę, że nie obyło się tu bez pomocy właściwych brytyjskich służb), ale przyjęcie było rzeczywiście wytworne i przy świecach. A jego uczestnicy postanowili założyć Klub Białych Smokingów i spotykać się w tym elitarnym gronie w przyszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.