
Iga Świątek jest dziś jedną z największych gwiazd światowego sportu, ma na koncie wiele tytułów wielkoszlemowych i historyczne sukcesy dla Polski. Zagraniczne media zachwycają się dominacją „polskiej gwiazdy”, która potrafi wygrywać finały turniejów bez straty gema. Takie triumfy powinny automatycznie przekładać się na promocję kraju. A jednak pojawia się pytanie: czy Polska właściwie korzysta z sukcesów Igi Świątek?
Niewykorzystany potencjał
Świątek jest rozchwytywana przez największe marki świata, a polskie firmy dzięki niej zdobywają globalną rozpoznawalność. Jej triumfy mogłyby promować pozytywny obraz Polski, lecz państwo zdaje się tego potencjału nie dostrzegać. Przykładem jest brak transmisji finału Wimbledonu w TVP – co wytknęła Agata Passent, wskazując na niedocenianie triumfów Igi przez media publiczne i rząd-.
Medialna krytyka zamiast dumy
Zamiast dumy, nie brakuje głosów krytyki pod adresem Świątek. Sama Iga zwróciła uwagę, że polskie media traktowały ją nieprzyjemnie, i zaapelowała, by „dały jej spokój”. Nawet przy największych sukcesach pojawia się fala hejtu. Gdy Świątek grała dla Polski, niektórzy internauci oskarżyli ją o „oszustwo” – sugerując, że przerwę medyczną wzięła celowo, by wybić rywalkę z rytmu. Pojawiły się komentarze w stylu „raz oszukasz, zawsze oszukasz”, które rzucały cień na jej triumf, zamiast jednoczyć kibiców.
Stracona szansa dla Polski?
Skąd to umniejszanie sukcesów Świątek? To może być przejaw polskiego piekiełka – zawiści albo zwykłe zaniedbanie decydentów skupionych na innych sportach. A przecież Iga Świątek swoimi triumfami buduje pozytywny wizerunek Polski. Jeśli tego nie docenimy i nie wykorzystamy, stracimy tę szansę. Iga daje nam powody do dumy – czy potrafimy je przekuć w promocję kraju, czy je zaprzepaścimy?

