
Czasem koncert nie kończy się na muzyce. Wieczór w Blue Note Beijing miał w sobie coś, co trudno opisać – dźwięki, światło i emocje, które zostają na długo.
Głos wokalistki z Mongolii Wewnętrznej w połączeniu z brzmieniem KROKE wywołał wśród słuchaczy dreszcze.
Publiczność nie chciała wypuścić muzyków ze sceny. Były bisy, autografy, wspólne zdjęcia i ten moment, kiedy nikt nie chce, żeby noc się skończyła.

