
Nowe badania pokazują, że nastolatki są coraz bardziej podatne na radykalizujące treści w mediach społecznościowych. Choć wiedzą o dezinformacji, brakuje im narzędzi, by skutecznie się przed nią bronić.
Raport przygotowany przez Centrum Analiz Społeczno-Informacyjnych Uczelni Korczaka wskazuje, że media społecznościowe stały się jednym z głównych kanałów radykalizacji młodzieży. Badanie objęło nastolatków w wieku 14–19 lat z różnych regionów kraju i ujawniło, że młodzi coraz częściej trafiają na radykalne treści za pośrednictwem platform i komunikatorów, często bez aktywnego ich wyszukiwania.
Autorzy raportu podkreślają, że twórcy takich materiałów wykorzystują humor, atrakcyjną oprawę wizualną i krótkie formy, co ułatwia ich przyswajanie. Zwracają też uwagę na obniżenie zdolności koncentracji – krótkie formaty wideo dominują, bo odpowiadają nawykom odbiorców. Tymczasem mechanizmy algorytmiczne łączą treści rozrywkowe z poważnymi, tworząc mieszankę utrudniającą ocenę wiarygodności.
Badacze zauważyli, że młodzi często weryfikują informacje intuicyjnie, czasem korzystając z narzędzi takich jak chatboty, którym przypisują większą wiarygodność, niż te faktycznie mają. Ważną rolę odgrywają również dorośli – rodzice, nauczyciele i osoby publiczne – którzy pomagają młodym interpretować treści i budować zaufanie do źródeł.
Jednocześnie wśród młodzieży rośnie zainteresowanie teoriami spiskowymi, które algorytmy dodatkowo wzmacniają. Mimo świadomości zagrożeń młodzi wciąż mają trudność z odróżnianiem faktów od opinii. Część stosuje strategię unikania – gdy nie potrafią ocenić informacji, wolą całkowicie zrezygnować z ich sprawdzania.

