Festiwal Kultury Słowiańsko – Cysterskiej Ląd 2008

KLASZTOR

Ląd, to miejscowość z przepięknym starożytnym klasztorem, zbudowanym na przełomie XII i XIII w. przez niemieckich cystersów, miejsce niezwykłe, tajemnicze, prawie magiczne. Cały ten region, to kolebka naszej państwowości, bo stąd juz niedaleko do; Poznania, Gniezna, Kruszwicy Strzelna czy Mogilna.

Klasztor w Lądzie, jak i podobne tego typu budowle, zbudowany został u podnóża słowiańskiego grodu, a jednocześnie w zakolu rzeki Warty. Sam gród w Lądzie, już od VII wieku, znany był, jako warowna twierdza na prawym brzegu wspomnianej rzeki, na szlaku do Koszalina i Torunia.

Przeróżne były, na przestrzeni wieków losy tegoż klasztoru. Do czasu rozbiorów, przez wieki całe, w Lądzie przebywali cystersi, zakon utworzony w 1098r przez Roberta z Molesme, posługujący się tzw. regułą benedyktyńską. Nazwa zakonu, wywodzi się od miejscowości Saint-Nicolas-lès-Cîteaux), co po łacinie nazywano Cistertium.

Cystersi nazywani byli białymi mnichami, a to z tego powodu, że nosili białe habity z czarnym szkaplerzem, przepasując wszystko płóciennym pasem.

Po utracie niepodległości pojawiły się rychło kłopoty. Najpierw Prusacy w 1776r odebrali cystersom ich posiadłości, zaś w 1819r. Rosjanie, całkowicie zlikwidowali opactwo. Ostatni cysters w Lądzie zmarł w 1848r. W dwa lata później do klasztoru zawitali kapucyni, Przebywali tu niestety bardzo krótko, bowiem za wsparcie, jakiego udzielili w 1863r powstańcom, zostali z Lądu usunięci, zaś klasztor ponownie zamknięto.

Jego mury „ożyły” dopiero w 1921r, kiedy to, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, do klasztoru przybyli salezjanie, którzy są tu do tej pory z wyłączeniem mrocznych lat okupacji hitlerowskiej. W tym okresie w klasztorze mieściło się więzienie dla księży. Od 1952 r. w klasztornych murach funkcjonuje Wyższe Seminarium Duchowne Towarzystwa Salezjańskiego.

BITWA

Warowny gród w Lądzie, miał bronić przeprawy przez Wartę, dlatego też, było to miejsce częstych i krwawych bitew, podstępnych ataków i bohaterskiej obrony grodu.
Pomimo upływu lat niewiele się w tej materii w Lądzie zmieniło. Nadal można oglądać zaciekłe zmagania nie tylko na podgrodziu, ale i o sam gród, przeróżnej „maści” wojsk i choć są to rzecz jasna wyreżyserowane inscenizacje, to jednak oglądana przez nas w ostatnim dniu maja tego roku bitwa, wyglądała na bitwę całkowicie autentyczną, z imponującym szturmem na gród za pomocą drabin, za pomocą taranu i rzecz jasna podstępu. „Krwawe” walki wręcz drużyn pieszych, były doskonałym widowiskiem i rozpaliły emocje oglądających do tego stopnia, że w końcowym momencie bitwy, nie było już wiadomo, kto jest agresorem, kto obrońcą, a kto jest z owej „gawiedzi” z wypiekami oglądającej zmagania wojów.

Nie sama bitwa była najistotniejszym elementem dwudniowych obchodów słowiańsko – cysterskiego święta. Na obchody ściągnęły rzesze ludzi kultywujących tradycje tamtych czasów. Rozłożyli się ze swoimi namiotami
i kramami; piwowarzy, garncarze, garbowano w tradycyjny sposób skóry, wyrabiano broń, monety, szyto sieci , wszystko zaś, w tradycyjnych cysterskich strojach, wszystko z zachowaniem starożytnych receptur sposobów
i doświadczeń.

Cysterskie stroje przywdziali nie tylko aktywni uczestnicy tego święta. Również wielu mieszkańców Lądu, założyło zgrzebne sukmany, a wszystko po to, aby uświetnić uroczystość, aby nadać jej uroku, magii i tajemniczości.

Wszędzie przewijały się stare pieśni, dlatego nie można, nie wspomnieć, o koncercie międzynarodowej grupy Schola Teatru Węgajty, która to ”Pieśniami opowiedziała historie pobożne, groźne, miłosne i tragiczne, które się w tych okolicach wydarzyły, a przynajmniej wydarzyć mogły”

Był również wspaniały koncert organowy w wykonaniu Ks. Prof. Macieja Sazczepankiewicza, zaś o Wikach, wilkołakach, o przyrodzie i ludziach w średniowieczu mówili profesorowie; W Dzieduszycki, L.P. Słupecki, D.Makowiecki i A. Bereszczyński.

Nie można pominąć spotkania z Burmistrzem i radnymi miasta Betlejem, którzy właśnie w tych dniach odwiedzili Ląd.

Ale dwudniowe Study Press, to był nie tylko Ląd.

W trakcie spotkania, odwiedziliśmy przecież największe w Polsce, wojskowe lotnisko w Powidzu.

Lotnisko to, jest jakieś dziwne, nietypowe. Jego „dziwność” nie wynika wcale z tego że jest największe. To lotnisko jest dziwne dlatego, że jest całkowicie puste. Nie ma na nim poza pomnikową wersją SU20 żadnego innego samolotu.

Jest nowoczesna wieża kontrolna i nic więcej. Cisza, pustka, ogromny obszar otoczony lasami, i wojskowi, pilnujący nie wiadomo czego, przed nie wiadomo kim.

Nowoczesne F16 stacjonują pod Poznaniem, wzniecając co jakiś czas bunt tamtejszych mieszkańców, zaś to lotnisko, ukryte wśród lasów, miało jak na razie pecha.

Odbyliśmy również przepiękną podróż Gnieźnieńską Kolejką Wąskotorową wzdłuż jeziora Powidzkiego, dużego bo ponad 1000 hektarowego akwenu., z krystalicznie czystą wodą, z urokliwymi widokami, z masą turystów wypoczywających nad jego brzegami.

I dodać trzeba jeszcze jedno.

NOCLEG

Zakwaterowani w przepięknym pałacu w Ciążeniu, otoczonym i zachowanym w doskonałym stanie, zabytkowym parkiem, a użytkowanym obecnie, jako Ośrodek Pracy Twórczej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Podziękowanie
Wypada również, a nawet jest moim obowiązkiem, za tą gościnę organizatorom gorąco podziękować. Za jadła wszelkie i napitki, a i za dobre słowo od włodarzy czy to Słupekiego powiatu, czy wreszcie duszy i serca całego Study Press, a mam tu na myśli naszą fantastyczną koleżankę Ewę Matybę. Jej się należy głęboki pokłon, taki staropolski, "do ziemi" co niezwłocznie czynię

Byłem zauroczony miejscem, byłem zauroczony ludźmi i nadal jestem pod wrażeniem tego spotkania. Pomimo, że byliśmy już w innym miejscu naszego pięknego kraju, to Ląd zapadł mi w sercu głęboko. Gdzie byliśmy po Lądzie?
O tym, w następnym odcinku moich podróży.

Tekst i zdjęcia: Piotr Kalinowski

Galeria zdjęć znajduje się pod adresem: http://www.radziejowkujawski.vgh.pl/photogallery.php?album_id=93

A oto kilka zdjęć ze Study Press w Lądzie:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.