Maziejuka szkiełko i oko

O tym, jak J. Maziejuk postrzegał świat, informują krótkie komentarze pod zdjęciami pióra red. Tadeusza Martychewicza, wstęp do publikacji napisał red. Wiesław Wiśniewski. Obaj panowie od kilkudziesięciu lat są przyjaciółmi Janka. Do wspólnego przedsięwzięcia wydawniczego nakłonił ich młodszy kolega Zbigniew Babiarz Zych ze starostwa.

Zdjęcia zebrane w albumie przede wszystkim dokumentują codzienne życie społeczne i polityczne oraz ważniejsze wydarzenia ostatniego półwiecza na Pomorzu Środkowym.

Czas jest kategorią obiektywną i jego upływ sam w sobie niczym nas nie wyróżnia – doświadcza każdego tak samo. Sztuką jest czas zatrzymać, choćby na ułamki sekund, a to udaje się tylko nielicznym. Janek to potrafi. Każdy z nas umie nacisnąć spust migawki, ale Janek wie – kiedy. Każdy potrafi skierować obiektyw na jakikolwiek przedmiot, ale Janek wie – na jaki. Tym różnimy się od Janka i tych nielicznych, jemu podobnych.

Janek to wie i czyni od pięćdziesięciu lat. Może, zwłaszcza na początku drogi, była to wiedza intuicyjna, co sam w wywiadach potwierdza.

Kiedy jako młody chłopak przyjechał z rodzinnej Jagodnicy k/Białej Podlaskiej na tzw. wówczas Ziemie Odzyskane, dostał aparat fotograficzny do ręki, ukończył kurs fotograficzny i… robi zdjęcia do dziś.

Dla mnie fenomenem jest jego droga i postawa życiowa. To niezwykle pracowity, skromny, życzliwy i mądry człowiek. Widzę w nim cechy bohaterów powieści wybitnego prozaika Wiesława Myśliwskiego. Myślę, że odziedziczył ethos chłopskiego środowiska, z którego się wywodzi. Nigdy nie narzekał, nie lamentował „na pany”, z pokorą znosił rzeczywistość, w której żył. Robił swoje.

Wydaje mi się, że bez tych jego przymiotów nie byłoby takich świetnych fotografii. Są one owocem wielkiej wrażliwości, wspomnianej już intuicji i empatii. Janek kocha ludzi. W swojej twórczości nie kreuje rzeczywistości, on ją utrwala w kadrze. Dlatego te zdjęcia są takie autentyczne. Kiedy na nie patrzymy, mamy wrażenie zanurzenia w ówczesnym czasie.

Janek patrzy przez szkiełko obiektywu okiem mądrego człowieka. Na pastucha krów, dygnitarzy partyjnych, dzieci w pegeerze, szare kolejki po wszystko, robotników przy pracy, polityków na plakatach, psa przy budzie z anteną satelitarną.

Wiele wskazuje na to, że ubiegłoroczna wystawa i ten album stanowią opus magnum  twórczego życia Jana Maziejuka. Ale to nie znaczy, że rezygnuje on z dalszej aktywności fotograficznej. Najprawdopodobniej za jakiś czas wydadzą ze Zbyszkiem Babiarzem – Zychem album poświęcony dzieciom na przestrzeni pięćdziesięciu lat. Trzymajmy za to kciuki.

Leszek Kreft

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.