Pierwsza dziennikarska Wanoga, po Kaszubskich Gochach

Przecierałem oczy ze zdziwienia, patrząc na tą kaszubską wioskę, do której przyszło nam zajechać, bo przecież trudno ją znaleźć na mapie. Powtórzę, że ze zdziwienia, bo jak się okazuje, nie od wielkości miejscowości, zależy jej status i ranga.

Ale po kolei.

Zbyszek, nie pozwolił nam zbyt długo odpoczywać, chociaż wszyscy mieliśmy przejechanych tego dnia, w okropnym skwarze, sporo kilometrów.

„Jedziemy do Piaszna”
Pokażemy wam coś, czego w Polsce nikt nie posiada. Pokażemy „prywatną wioskę Gotów”.

Pojedziemy też na górę Lemana – zawyrokował Zbyszek, więc posłusznie wsiedliśmy do autokaru, w towarzystwie Aldony Gostomskiej, Dyrektorki Tuchomskiego Centrum.

Jeszcze podczas autokarowego przejazdu, zapytaliśmy naszego przewodnika, kim był ów Leman?, w jakich żył latach, etc.. i dlaczego górę nazwano jego imieniem.

Jak to kiedy żył?, ależ on cały czas żyje i ma się zupełnie dobrze.
Odpowiedział Zbyszek.- i zaraz go zobaczycie.

W Piasznie, przywitał nas sam „król Gotów” czyli Klemens Leman; rolnik, wizjoner i pasjonat historii, który na terenie własnego gospodarstwa, odkrył tajemnicze kamienne kręgi.

Pochodzenie kamiennych kręgów nie zostało do końca wyjaśnione – relacjonuje Leman, przypisuje się je skandynawskim Gotom, ale i mieszkającym na tych terenach Słowianom. Czy były miejscem kultu, czy też miały inny cel? Jak dotąd nie wiadomo.

Klemens Leman, zbudował największy prywatny w Polsce skansen – „Osadę Gotów”, która też, została wpisana do Polskiej Księgi Rekordów i Osobliwości.

Jak opowiadał nam sam pomysłodawca lokalizacja osady, jest dosyć przypadkowa, ale prezentowane tam eksponaty są w większości oryginalne.

To, wyorane na polach przeróżne kamienne narzędzia, zainspirowały pana Klemensa, do zbudowania tej wioski, a poszukiwania kamieni na budowę gospodarskich zabudowań doprowadziły do tego, że pan Leman przypadkowo odkrył te magiczne kręgi

Ale nie tylko wioska, nas interesuje, bo przecież tuż obok domu gospodarza, stoi duży chlebowy piec, i starodawny tzw. ”sklep”, czyli kamienna pieczara do przechowywania produktów żywnościowych, a na nieodległym wzniesieniu,pan Klemens, zbudował ogromną drewnianą wieżę widokową, z której to widać wszystko czym tak obficie, stwórca obdarował Kaszubów.

Nie sposób z jej szczytu nie zauważyć ogromnego uroku okolicznych terenów, usianych maleńkimi jeziorami, lasami i polami poprzecinanymi jarami, strumykami i wijącymi się polnymi dróżkami.

Osada Gotów, sprawia imponujące wrażenie, tym bardziej, że stworzona i zbudowana została w zasadzie przez jednego człowieka.

W osadzie kręcą się bezustannie wojowie, którzy „mają oko” na wioskę i chronią ją przed wszelkim „złym”.

Mówią też, że tereny po których tam chodziliśmy, emitują dziwną ozdrowieńczą energię. A wewnątrz kamiennych kręgów, jak zapewniają radiesteci, promieniowanie gamma wzrasta aż o 30% !.

Magię tego miejsca, wnet poczuliśmy również i my,

bo przyniesiony wprost z pieca, a upieczony przez żonę i córki pana Klemensa chleb, przemieścił nas na chwilę w czasie o dziesiątki lat wstecz, pokazując, jakie kiedyś życie było smakowicie proste, choć był to tylko prosty chleb, smalec i ogórek.

Po pokazowej walce wojów gockich, do szturmu ruszyła niezmordowana kaszebska gawędziarka. Anna Gliszczyńska i powiem tak:

Nic, no prawie nic nie rozumieliśmy, z tego co opowiadała, ale wszyscśmy pękali ze śmiechu, i to wcale nie z dlatego, że wypadało się śmiać, ale dlatego, że i gestykulacja i mimika twarzy i wreszcie intonacja gawędziarki z Lipnicy, były tak przekonywujące że wręcz rozbrajające.

Należy tu wspomnieć o przepięknym kaszubskim stroju w jakim wystąpiła Alina, bo o urodzie naszej gawędziarki, pisać nie trzeba, wystarczy obejrzeć zdjęcia w galerii.

Siedzieliśmy więc w Piasznie, w osadzie Gotów, w sąsiedztwie kamiennych kręgów, siedzieliśmy zasłuchani w pieśni śpiewane po kaszubsku przez chłopców z zespołu „CZUBE”, zasłuchani w kaszubską mowę, zapatrzeni w płonący ogień i zapadające za horyzont słońce.

Poeta kaszubski Stefan Fikus, w swoim wierszu Zmierzch, kilkoma opisami, pokazuje to, czego jedynie tu, na kaszubskiej ziemi można doświadczyć:

Szarośc kładze sę na zemię
i tlemi ledzki zew
tam dalek Jutrznia sę ju mieni
nadchodzy noce wiew.

Na łąkach i mokradłach
tuman doki unoszi sę.
Nad zemią ju zapodó:
Zmierzch z nocą łączą sę.

Do zmierzchu jes podiebny
kiej przindze na ce czas.
Choc bes beł noberżi diebri
zmierzch kreje sę ju w nas.
Przed chłodę sę okriywosz
odczuwósz dzywny wiew
przed zmierzchę nie wywiniesz:
poczekosz na sój zew.

opracowanie
Piotr Kalinowski (pik)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.