Kaszubskie wędrówki

Prawda, bywa niestety okrutna, gdyż nie tylko niewiele o niej wiem, ale i niewiele rozumiem, a jeśli już chodzi o mowę, to chyba rozumiem najmniej.

Ale po kolei.

Z początkiem października, na zaproszenie Zbyszka Talewskiego – Prezesa Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego w Tuchomiu – Lipnicy, wybrałem się po raz kolejny na kaszubską ziemię. Nasze spotkanie związane było z obchodami 70 rocznicy śmierci wybitnego kaszubskiego poety – Jana Karnowskiego.

Dla nas, czy to na „naszych” Kujawach, czy też w innych regionach kraju, Jan Karnowski to postać zupełnie nieznana, (ale i dla Kaszubów do niedawna mało znana dop. red.) a jego poezja i spora część jego twórczości, pisana w kaszubskim języku, jest dla osób nie
znających kaszubskiego, trudną do zrozumienia.

Karnowski, jest jednak dla Kaszubów kimś bardzo ważnym, a świadczą o tym; ulice i place, nazywane jego nazwiskiem. Stał się on również patronem gimnazjum w Brusach.

Mnie jednak, Kaszubi zaimponowali z innej przyczyny i wcale nie poprzez poezję – której przecież nie jestem znawcą, ani nawet poprzez ową barwność czy to mowy, czy też strojów i ciekawych obyczajów.

Zaimponowali mi swoją przeogromną mocą i siłą przetrwania, w walce o zachowanie tych wspomnianych wartości kulturowych, zorganizowaniu i konsekwencji w działaniach.

Siłę Kaszubów widać było już podczas czerwcowego Zjazdu Kaszubów w Bytowie, ale również i teraz, właśnie; w Brusach i Tuchomiu.

Kaszubi są ogromną siłą, i chociaż mają tak odrębny język i odległą kulturę, to jednak na pierwszym miejscu i na każdym kroku manifestują swoją Polskość, swoje do Polski przywiązanie.

Kaszubi są dumni z tego, że kaszubskie dzieci mogą się uczyć w szkołach, ich własnego kaszubskiego języka.
Potrzebują jednak, swoich „kulturowych wyznaczników”, właśnie takich, jak Jan Karnowski, który w swoim wierszu pisał;

Jo Bem Leno chcoł
Żebe twoji mowe
Co ję Pón Bóg doł
Nie przekrełe grobe
(…)

Pón Bóg wysłuchał prośby Kaszubskiego wieszcza, bo Kaszebszo mowa, rozbrzmiewa nie tylko w śpiewie i w poezji, ale również w szkole i coraz częściej na Kaszubskiej ulicy.

Na III Spotkaniach na Kaszubskich Gochach i Zaborach, zjechało się wielu wyśmienitych znawców nie tylko kaszubskiej historii, literatury, ale i szeroko rozumianej kultury.

Trudno jest mi wymieniać wszystkie nazwiska, bo mógłbym kogoś pominąć, zatem powiem tak.

Słuchałem mądrych słów, mądrych ludzi, ale nie mogłem zrozumieć dlaczego ich ogromny zapał i umiłowanie tej ziemi, nie jest wyraziście dostrzegane przez miejscowe władze samorządowe, a mam tutaj na myśli, głównie problemy, z jakimi pora się Zbyszek Talewski w Europejskim Centrum Spotkań w Tuchomiu.

Dla pocieszenia mogę dodać, że mało jest w Polsce miejsc, gdzie samorządy hojną ręką dofinansowują kulturę.
Częstokroć uważają, że artyści, twórcy, powinni być samowystarczalni.

Nie jest to, na zakończenie tej jakże barwnej kaszubskiej wyprawy, zbytnio optymistyczny akcent, ale jak kiedyś powiedział "Wielki Kaszuba"; pan Lech Wałęsa, zawsze „są plusy dodatnie i plusy ujemne”, a w Tuchomiu trafiły się chyba obydwa przypadki.

Piotr Kalinowski

Galeria

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.