Jazz w Dolinie Charlotty

Stowarzyszenie im. Krzysztofa Komedy, po raz pierwszy w tym roku, poszerzyło formułę festiwalu o edycję letnią. Jest to świetny pomysł promocyjny, połączony z atrakcyjną ofertą dla licznych turystów przebywających w tym czasie na Wybrzeżu a także mieszkańców pasa nadmorskiego. Oczywiście tradycja zostanie zachowana i główna część KFJ odbędzie się w dniach 11 – 13 listopada w Słupsku i 21 listopada w Gdańsku. W sobotę Leszek Kułakowski przedstawił swój najnowszy projekt autorski pn. Code Numbers.

Na koncert przybyli koneserzy tego rodzaju muzyki, wywodzący się z różnych środowisk. Widziałem tam m. in. znanych lekarzy, prawników, biznesmenów a także polityków. Świadczy to nie tylko o ich zainteresowaniach muzycznych ale także o nobilitującym charakterze tego jedynego festiwalu w Polsce, gdzie obok indywidualnego projektu artystów czuć ducha „Chopina polskiego jazzu” – Krzysztofa Komedy.

Leszek Kułakowski wprowadził słuchaczy w swój projekt, którego egzemplifikacją jest płyta pt. CODE NUMBERS. – Żyjemy w czasach ogromnego postępu technicznego a każdy z nas korzysta ze zbioru kodów cyfrowych. Ideą tej koncepcji projektu muzycznego są stosunki między dźwiękami – wertykalne i linearne. Poszczególne utwory są skonstruowane według kodów cyfrowych odwzorowujących muzyczne spotkania. Tytuły większości utworów to współczesne piny muzyczne, dlatego noszą kilku cyfrowe numery – powiedział. – Nie będę  utworów analizował od strony teoretycznej, zapraszam po prostu do słuchania – dodał.

To, co działo się tego wieczoru w Dolinie, jest nie do opisania słowami.Trio w składzie: Leszek Kułakowski – fortepian, Krzysztof Gradziuk – perkusja i Piotr Kułakowski – kontrabas wprost oczarowało tę wymagającą publiczność. Zgodnie z sugestią kompozytora po prostu zanurzyliśmy się w tej muzyce, poddaliśmy się jej pięknu i nastrojowi, który z niej emanuje. Największe wrażenie – nie tylko na mnie – wywarł cudowny, liryczny utwór pt. „Dolina Charlotty”, który niezwykle silnie działa na wyobraźnię… Niemal fizycznie odczuwa się klimat magicznego miejsca. Po wysłuchaniu tego małego arcydzieła muzycznego w pełni zrozumiałem słowa mistrza: – Ja jestem tak zakodowany, że natura mnie po prostu rozbraja. Nic więc dziwnego, że poruszona do głębi publiczność, zachwycona kunsztem kompozytorskim, aranżacyjnym i maestrią wykonania poszczególnych utworów, na stojąco domagała się bisów.
  
Koniecznie odnotować trzeba wirtuozerię dwóch, o pokolenie młodszych od profesora, muzyków: Piotra Kułakowskiego (syna) i Krzysztofa Gradziuka. Jak powiedział ich mentor, bez ich artyzmu, wrażliwości, muzykalności, inspirujących pomysłów (!) płyta CODE NUMBER nie miałaby tak wysublimowanego kształtu. Krążek ten po koncercie można było nabyć w promocyjnej cenie i uzyskać autografy bohaterów wieczoru. Ja dostałem płytę z lakonicznym acz serdecznym wpisem kompozytora : Dla Leszka od Leszka, co mi pochlebia i napawa dumą. Po przerwie odbyło się jam session z udziałem studentów Leszka Kołakowskiego z Akademii Muzycznej w Gdańsku. Dostarczyli nam moc kolejnych wrażeń muzycznych i   estetycznych.

Słuchałem i patrzyłem z podziwem, z jaką radością ci młodzi ludzie grają, bawią się tym a jednocześnie przeżywają to swoje muzykowanie. Jacy są zdolni i wrażliwi i że kiedyś będą znakomitymi instrumentalistami, kompozytorami – pomyślałem. Ale ktoś to musiał dostrzec, spowodować, aby uzewnętrznili te swoje zdolności, wskazać im drogę kształcenia i samorealizacji. To właśnie Leszek Kułakowski, profesor muzyki w Akademii Pomorskiej w Słupsku i Akademii Muzycznej w Gdańsku. Jest nazywany „wizjonerem jazzu” a krytyka uważa go za jednego z najwybitniejszych polskich artystów jazzowych. Jego płyta EUROFONIA (skomponowana na cześć wstąpienia Polski do UE) w ankiecie Jazz Forum 2000 została uznana za „Album roku” zaś autor został laureatem Pomorskiej Nagrody Artystycznej. W 2009 roku ponownie zdobył Pomorską Nagrodę Artystyczną za mszę dedykowaną Janowi Pawłowi II – „Missa Miseri Cordis”.Ten niezwykły kompozytor i pianista współpracował z wieloma czołowymi postaciami polskiego jazzu i koncertował na najważniejszych festiwalach jazzowych w kraju i Europie (Niemcy, Holandia, Francja, Hiszpania) oraz w Stanach Zjednoczonych.
  
Leszek Kułakowski, zafascynowany twórczością Krzysztofa Komedy, od jesieni 1995 roku, zawsze w listopadzie, organizuje w Słupsku ( z gdańską edycją) festiwale pn. KOMEDA JAZZ FESTIVAL. To wydarzenie muzyczne cieszy się zasłużoną sławą, ma wierną i wyrobioną publiczność a w Polsce jest uznawane za jedno z najciekawszych zjawisk w tej branży. Patron festiwalu skomponował muzykę do 67 filmów i przez krytykę światową zaliczany jest do najważniejszych postaci w historii muzyki jazzowej. W ubiegłym roku przypadała 40 rocznica śmierci fenomenalnego twórcy i XV KFJ był poświęcony Jego muzyce. W ciągu 15 lat wielbiciele jazzu mogli podziwiać występujących w Słupsku wybitnych, czołowych artystów polskiej, europejskiej i światowej sceny muzycznej. W ramach festiwalu, co dwa lata, odbywa się również jedyny w Polsce Konkurs Kompozytorski im. Krzysztofa Komedy, promujący młodych twórców.

Muzą i partnerką w działalności Kułakowskiego jest jego żona Regina, na której barkach spoczywa cały ciężar organizacyjny tego wielkiego, czasochłonnego i stresującego (sponsoring!) przedsięwzięcia, w ramach Stowarzyszenia im. Krzysztofa Komedy. Na dodatek Regina z wdziękiem i bezpretensjonalnością prowadzi konferansjerkę podczas koncertów festiwalowych i innych wydarzeń muzycznych z udziałem męża i syna.

Do sobotniej uczty duchowej i wydania czarownego krążka z elektryzującą muzyką doszło dzięki licznym sponsorom, którym należą się szczególne słowa uznania i wdzięczności. Nie sposób tu wszystkich wymienić, ale trzech mecenasów wyjątkowych należy wspomnieć: Marszałka Województwa Pomorskiego Mieczysława Struka, Prezydenta Miasta Słupska Macieja Kobylińskiego i Szefa Doliny Charlotty Mirosława Wawrowskiego.

Leszek Kreft

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.