Livigno, czyli włoski Tybet

A zatem jedziemy do Livigno, co roku o tej samej adwentowej porze, w towarzystwie ponad setki dziennikarzy, ludzi biznesu, przyjaciół ze Stowarzyszenia Polskich Mediów: taka nasza „rodzina patologiczna”.  Śnieg jest tu na pewno. Miasteczko jest pięknie położone, okolone łańcuchem Alp Retyckich, a zwane jest włoskim Tybetem z tego powodu, że nasłonecznienie jest tu największe w całych Alpach. Wspaniały mikroklimat, czyste powietrze, brak charakterystycznego smogu, gdyż nie ma w tej części Alp przemysłu. To największy kurort narciarski w Lombardii, w otoczeniu parków narodowych Stelvio i Swiss. Ponad sto hoteli i 1000 apartamentów – komfort i cena do wyboru.

Wysokość (1300-3000 m) to gwarancja śniegu od listopada do maja. 115 km tras, długie, bardzo dobrze przygotowane stoki służą narciarzom początkującym i średniozaawansowanym, dlatego Livigno wybierają rodziny z dziećmi, dla których są tu specjalnie zaprojektowane stoki, grupy przyjaciół, ludzie którzy pragną pobyć na stokach razem, nie ścigając się, lecz wspólnie rozkoszując pięknymi widokami, czystym śniegiem i słońcem.

Największa liczba tras znajduje się pomiędzy Vetta Blesaccia i Carosello 3000.
Tę lokalizację doceniają narciarze, którzy nie lubią mitręgi wsiadania do skibusów i uciążliwego wędrowania z nartami na ramieniu do kolejki. Po całym dniu szusowania zjeżdża się niemal prosto pod drzwi hotelu. Relaks zapewnia największy w Europie Aquagranda Livigno Wellness Park.

Narciarskie wyczyny to pierwsza połowa dnia. Druga część to impreza. W Livigno otrzymamy menu w języku polskim, po polsku przywitają nas niemal w każdym barze, obsługa w niektórych hotelach jest polska. „Nasi” są na stokach i w miasteczku większością. Do Livigno przyciągają w grudniu nie tylko świetnie przygotowane stoki, ale wyśmienita atmosfera wspólnie spędzanych wieczorów i… przedświąteczne zakupy.

W Livigno jest tanio a nawet bardzo tanio, bo całe miasteczko jest dosłownie jednym wielkim centrum handlowym na wolnym powietrzu z prawie 300 sklepami bezcłowymi. Dobre alkohole, ekskluzywne kosmetyki, elektronika – cała gama towarów tańszych niż w Polsce w kilkuset sklepikach położonych wzdłuż deptaku – nie ma co ukrywać – to Polacy cenią sobie w Livigno przed świętami. A do tego paliwo niemal dwukrotnie tańsze niż w rodzinnym kraju.

Strefę wolnocłową mieszkańcy gminy Livigno zawdzięczają Napoleonowi. Istnieje od roku 1865, a obowiązuje do dziś mocą ustawy z 1910 roku, uchwalonej przez władze Normandii.

Jedziemy przez Niemcy, Włochy, Szwajcarię: Drezno-Monachium-Innsbruck-Bolzano-Merano-Schluderns, Taufers. Na końcu należy przejechać przez 3,5-km płatny tunel Munt La Schera. Uważać trzeba, aby zmieścić się w czasie dojazdu do Livigno, bowiem tunel zamykany jest o godz. 20.00.

Teresa Kudyba
www.polskiemedia.org

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.