Turyści wracają na Morze Czerwone  Hurghada wielki plac budowy

Niegdyś perła hotelarstwa – Hotel Sheraton to staruszek, który
zdecydowanie ustępuje miejsca nowym, pięknym ośrodkom wypoczynkowym.
Niektóre ze względu na dużą powierzchnię, położone na pustyni
zamienionej w kwitnący kolorowy ogród – jak np. Le Jardin mają w nazwie
resort.  Oznacza to w praktyce, że to całe miasteczko zbudowane z myślą o
zaspokojeniu wszystkich potrzeb gości – którzy wszystko, co może być im
potrzebne do szczęścia i prawdziwego relaksu znajdują na miejscu.

Wracając
do samej Hurghady rosną tam nie tylko nowe hotele i resorty
turystyczne, to miasto to jeden wielki plac budowy. Jak grzyby po
deszczu wyrastają całe nowe dzielnice, rozbierane są stare, brzydkie
budynki.
Pozostając pod wielkim wrażeniem tego co zobaczyłam,
zapytałam przybyłego na obrady VII Kongresu Mediów w Egipcie – gen.
Ahmeda Allaha gubernatora prowincji Morza Czerwonego – Jest kryzys,
Egipt przeżył ostatnio dwie rewolucje, a tu rośnie nowe miasto?


Kończymy szczegółowy plan rozbudowy i modernizacji Hurghady jako
czołowego ośrodka wypoczynkowego nad Morzem Czerwonym. Pyta Pani skąd
weźmiemy pieniądze – z funduszy państwowych, prywatnych, z rozwoju
turystyki, od biznesmenów zagranicznych – przede wszystkim egipskich i
arabskich.

Egipt najgorsze ma już za sobą, turyści zagraniczni
wracają nad Morze Czerwone. Jest początek grudnia u nas świeci słońce,
temperatura w dzień dochodzi do 30 stopni Celsjusza, morze jest dużo
cieplejsze niż Wasz Bałtyk. Dzisiaj woda w morzu miała 26 stopni . I
jest bezpiecznie…
– Chodziła Pani po Hurghadzie – oczywiście –
odpowiedziałam. I ktoś Pani zagrażał?
– Nikt i nic. No może rozkopane
ulice i dziury w chodnikach.
– Proszę przyjechać za dwa lata Hurghada
będzie…. A bezpiecznie jest już dzisiaj – mówi Gubernator.

Następnego
dnia siedzimy sobie w kawiarni – popijając miętową herbatę. Kelner –
młody chłopak o imieniu Ahmed uśmiecha się – Dawno tu pracujesz? –
pytam. – Niedawno wróciłem po przerwie spowodowanej egipską rewolucją.
Teraz turyści wracają nad Morze Czerwone, a Egipcjanie wracają do pracy.

Krystyna Szelestowska   

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.