Pomoc w cenie – zagrożona nie tylko Afryka Wschodnia

Pomoc humanitarna

Pomoc humanitarna

Rekordowa liczba ludzi potrzebuje w tym roku pomocy humanitarnej. Nawet dwa razy więcej osób jest zagrożonych głodem.

Szacuje się, że do końca 2020 roku nawet 270 mln osób będzie zagrożonych głodem – alarmuje Polska Akcja Humanitarna. To prawie dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. Na dotychczasowe problemy – katastrofy klimatyczne, powodzie czy konflikty zbrojne – nałożyła się pandemia koronawirusa. Pociągnęła ona za sobą gospodarczą recesję, bezrobocie i podwyżki cen jedzenia. W najcięższej sytuacji jest Afryka Wschodnia, która dodatkowo zmaga się z największą od 70 lat plagą szarańczy. Także Liban, który po sierpniowym wybuchu stoi na skraju gospodarczej zapaści.

Pandemia pociągnęła recesję

W marcu wybuchła globalna pandemia SARS-CoV-2, która pociągnęła za sobą recesję. W efekcie w wielu krajach wystąpiły: masowe bezrobocie, zapaść gospodarcza i podwyżki cen artykułów niezbędnych do życia, w tym też żywności. – To wszystko powoduje, że liczba osób zagrożonych głodem w 2020 roku może się nawet podwoić – mówi Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej.

Przykładowo pomoc humanitarna UE dociera do ludzi w ponad 80 krajach. W ciągu najbliższych siedmiu lat Komisja Europejska przeznaczy na nią prawie 10 mld euro. Najpilniejsze kroki do podjęcia w tym momencie to niesienie pomocy wszędzie tam, gdzie pandemia, ale również kryzysy klimatyczne, czyli powodzie czy susze, przyniosły największe szkody. Mówimy o środkach pomocy natychmiastowej, takich jak żywność, dostęp do wody i środków higienicznych. Ale oprócz tego trzeba też myśleć długofalowo, czyli jak pomagać, aby w przyszłości te kraje mogły stanąć na własnych nogach.

Dramat w Libanie

W tym roku jednym z regionów najpilniej potrzebujących pomocy jest Afryka Wschodnia. Zmaga się z konsekwencjami trzech dużych kryzysów: pandemii koronawirusa, powodzi i największej od dziesięcioleci plagi szarańczy. Zagroziła ona  bezpieczeństwu żywnościowemu w regionie.

– Czerwonym punktem na mapie katastrof humanitarnych w 2020 roku jest także Bejrut i Liban. Wybuch, który zniszczył większą część miasta, spowodował śmierć ponad 200 osób, ranił tysiące, a setki nadal są zaginione. Dodatkowo niesie długofalowe, druzgocące konsekwencje dla całej gospodarki.

Analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego nie wykluczają, że sytuacja ta doprowadzi do bankructwa tego kraju. Bank Światowy szacuje, że problem ubóstwa dotknie nawet 50 proc. ludności Libanu. Do tej pory kraj ten pomagał uchodźcom z Syrii, a teraz sam będzie potrzebował pomocy.

Świat jest wspólny

– Chcemy przypomnieć, że organizacje takie jak Polska Akcja Humanitarna nie mogą nieść pomocy bez solidarności i wsparcia ze strony darczyńców. Tylko dzięki osobom, które nas wspierają, możemy nieść profesjonalną i codzienną pomoc w takich regionach jak Bliski Wschód, Afryka czy wschodnia Ukraina. W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy niezwykłe dowody na solidarność ze strony Polaków i Polek. Myślę, że to po części pandemia uświadomiła nam, że świat jest wspólny, bardzo współzależny i naprawdę opłaca się pomagać innym – mówi przedstawicielka PAH..

Jeszcze niedawno większość organizacji pomocowych obawiała się, że kryzys gospodarczy przełoży się na spadek liczby darczyńców i mniejsze wsparcie. – Na szczęście okazało się, że firm, instytucji i osób, które chcą pomagać, nie ubywa. Przykładem jest m.in. akcja #PajacykBezPrzerwy, którą  wsparło bardzo wiele podmiotów i zwykłych ludzi – mówi Helena Krajewska.

foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.