Pratasiewicz pod przymusem na konferencji prasowej. Zapewniał, że „mówi szczerze” i „czuje się wspaniale”

Raman Pratasiewicz
Raman Pratasiewicz
Fot. https://www.youtube.com/watch?v=iyRoNqLwJcY

Zatrzymany białoruski opozycjonista Raman Pratasiewicz wziął udział w konferencji prasowej, w której uczestniczyli przedstawiciele resortu dyplomacji Białorusi, prokuratury oraz innych struktur państwowych. Zdaniem obecnych na konferencji dziennikarzy na spotkaniu był pod przymusem.

Obecność Ramana Pratasiewicza na briefingu, dot. incydentu związanego z przymusowym lądowaniem w Mińsku samolotu Ryanair z Aten do Wilna, a także uwolnieniem z białoruskiego aresztu i wywiezieniem do Polski działaczek Związku Polaków na Białorusi, była zaskoczeniem.

Raman Protasiewicz, współzałożyciel opozycyjnego kanału na Telegramie Nexta, został zatrzymany 23 maja na lotnisku w Mińsku po tym, jak samolot Ryanair, którym leciał, musiał wylądować na mińskim lotnisku z powodu fałszywej informacji o bombie na pokładzie. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj>> i tutaj>>

Na początku czerwca Pratasiewicz udzielił „wywiadu” białoruskiej telewizji rządowej, w którym między innymi krytykował działania opozycji na Białorusi. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj>>

Pratasiewicz czuje się „wspaniale”

Jak podała Agencja Reutera, w czasie konferencji prasowej białoruski opozycjonista zapewnił, że jego stan zdrowia jest dobry i czuje się „wspaniale”. Pratasiewicz zapewnił, że nie został zmuszony do współpracy z władzami, „mówi szczerze” i dobrowolnie zgodził się na współpracę ze śledczymi i przyznał się do winy.

– Nie wierzycie, że mówię szczerze? – zapytał. Odpowiedziała mu niezależna białoruska dziennikarka Taccjana Karawiankowa: „Nie wierzę w to wszystko, co pan mówi. Współczuję panu, tak jak współczuje panu wielu ludzi, wielu kolegów dziennikarzy. Proszę się trzymać i po prostu to przeżyć”.

Pratasiewicz tłumaczył też, że choć nie popiera prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki, to go szanuje. Zadeklarował również, że jest gotowy ponieść konsekwencje dokonanych przez siebie przestępstw oraz „żartował”, że Alaksandr Łukaszenka nie bił go w celi. Zarzucił wreszcie mediom i opozycji, że wykorzystują i manipulują jego rodzicami, robiąc z nich „zakładników” sytuacji trwających w informacyjnej próżni.

„Odpowiadał pod przymusem”

W ocenie korespondenta BBC Jonaha Fishera, który brał udział w konferencji, Protasiewicz odpowiadał pod przymusem. „Właśnie wyszliśmy. Nie bierzemy udziału, gdy jest wyraźnie pod przymusem” – napisał Fisher na Twitterze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.