
„Ze zdrowiem – jak z solą: Zaczynasz doceniać dopiero wtedy, gdy jej zabraknie” – głosi stare włoskie przysłowie. Dziś, gdy tężnie i warzelnia soli w Ciechocinku nie pracują już zgodnie z tradycją, a są zamieniane w inhalatorium i w muzeum, społeczeństwo zaczyna tęsknić za smakiem (i przystępną ceną) ciechocińskiej soli warzonej, o unikatowych walorach. Bo jest to sól z praoceanu, czysta, nieskażona mikroplastikiem. Produkty uboczne warzelnictwa soli to szlam i ług leczniczy – niegdyś, obok kąpieli solankowych, podstawa ciechocińskiego przyrodolecznictwa, a dziś produkt w zasadzie nieznany, nie polecany jako leczniczy, stąd słabo używany.
Solankowa Dolina – Słońsk, Wołuszewo, Otłoczyn, Ciechocinek – to fenomen na mapie Europy. Alexander von Humboldt w roku 1794 napisał w swoim raporcie z podróży halurgicznej do Słońska, że rośliny słonolubne występują tu w nagromadzeniu nieporównywalnym z żadnym innym miejscem w Europie. Od roku 2022, dzięki pracy prof. Dagmar Hülsenberg z Saksonii-Anhalt, która odczytała i przeanalizowała odnaleziony w archiwach niemieckich raport, znamy nazwiska tych, którzy dokonywali pionierskich poszukiwań solankowych źródeł, wierceń, budowali szyby, projektowali zakład warzelni na terenie ówczesnego Słońska, Wołuszewa i Ciechocinka. Wyniki badań prof. Hülsenberg zostały zaprezentowane w dwóch filmach dr. Teresy Kudyby: „Alexander von Humboldt na Śląsku i Słońsku”, „Ciechocińska Fabryka Soli. Powrót do źródeł” (2023, 2024) oraz w książce popularnonaukowej o tym samym tytule (autorzy: Kudyba, Juros).
Dziś znamy także raport Carla von Laroche z roku 1829. O najnowszych badaniach prof. Hülsenberg i własnych, opowiedział wczoraj w Balneoklinice St. George w Ciechocinku dr n. hum. Józef Tomasz Juros, członek rady programowej Fundacji „W Solankowej Dolinie”. Wyniki badań historycznych tego zespołu zostały już opublikowane rok temu w światowym piśmie naukowym „Humboldt im Netz”, natomiast druga część, zawierająca raport von Laroche, ukaże się w czerwcu. Uczestnicy wczorajszego spotkania w Balneoklinice St. George mieli okazję poznać fragmenty nigdy dotąd nie publikowanych map, rysunków oraz sprawozdania z wizyty von Laroche na budowie fabryki soli w Słońsku (obecnie Ciechocinek), gdy była ona już niemal gotowa do użytku, a wkrótce, wskutek tragedii Powstania Listopadowego, jaka dotknęła właśnie teren warzelni i tężni, zostały po niej ruiny i trzeba było budować ją niemal od nowa. Tężnie, zanim rozpoczęły produkcję soli 21.10.1832 roku, posadowiono nieco inaczej. Deska z napisem A.D. 1827, którą widzimy na tężni nazywanej „drugą” – prawdopodobnie nie znajduje się na pierwotnym miejscu. Te i wiele innych intrygujących zagadnień, eksperci, a zarazem pasjonaci, zrzeszeni w Fundacji „W Solankowej Dolinie” i w Komitecie Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego TICCIH Polska, przedstawią szerzej podczas zaplanowanej na jesień konferencji naukowej.
Fundacja „W Solankowej Dolinie”, która zajmuje się przede wszystkim działalnością badawczą i edukacyjną, zorganizowała w miniony weekend podróż studyjną do Saksonii-Anhalt i Turyngii. Wizytę odbyli członkowie zarządu i rady programowej fundacji: dr n. hum. Teresa Kudyba, dr n. techn. Krzysztof Wieczorek, Robert Kola z Polskiego Komitetu Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego TICCIH oraz dr inż. Leopold Kruszka, rzeczoznawca Ministra Kultury. Celem badań terenowych było porównanie konstrukcji dawnych gradierni, ich aktualna funkcjonalność, obserwacja zachowanych artefaktów europejskiego solowarstwa oraz nawiązanie kontaktów partnerskich ze stowarzyszeniami, które opiekują się dziedzictwem tradycji warzenia soli w Bad Dürrenberg i Halle.
Porównanie salin w Bad Dürrenberg, Bad Kösen, Bad Sulza, Halle z saliną w Ciechocinku to dziś podstawa wszelkich prac, mających na celu opisanie wspólnego dziedzictwa, jego ochronę konserwatorską. Naukowców przyjął Christoph Schulze, burmistrz partnerskiego miasta Bad Dürrenberg oraz dr Ute Schnell. Dyrektor saliny Jens Piller podzielił się wyjaśnieniami technicznymi.
Wszystkie wizytowane saliny są znacznie starsze od tężni i warzelni w Ciechocinku. Konstrukcje saksońskie i staropruskie (nazywane „kołobrzeskimi”) stanowiły wzorce dla projektu w Ciechocinku.
Fenomen Zakładu Warzelni Soli w Ciechocinku polega na tym, że jest to obecnie największa salina na świecie, gdzie tężnie, zgodnie z ich historycznym przeznaczeniem, nadal służą procesowi produkcji soli. Należy pamiętać, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu tężnie w partnerskim Bad Dürrenberg dzierżyły palmę światowego pierwszeństwa, zanim nie porzucono tu warzenia solanki.
Eksperci fundacji wykonali bogatą dokumentację fotograficzną, a raport z przeprowadzonych obserwacji także zostanie przedstawiony jesienią w Ciechocinku podczas międzynarodowej konferencji naukowej w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa. Ideą przewodnią tegorocznych EDD jest zabytek zagrożony, a takim jest, zdaniem ekspertów, Fabryka Soli w Ciechocinku. Bardzo istotną obserwacją w kontekście zaburzonej aktualnie funkcjonalności tężni ciechocińskich jest fakt, że wizytowane tężnie na terenie Saksonii i Turyngii działają przez cały rok, także zimą. W Ciechocinku działają one zaledwie w krótkim okresie, od kwietnia do października. Ponieważ nie są nasączane solanką regularnie i na całej powierzchni ścian wypełnionych tarniną, podlegają widocznemu procesowi degradacji: narażone jest zarówno drewno konstrukcyjne, jak też drogocenna, trudna do pozyskania, sprowadzana aż z Bieszczad i Ukrainy tarnina Prunus spinosa. Zbyt wysokie drzewa przy tężni nr 1 utrudniają przewietrzenie, powodują zacienienie itd. Problemów, jakie zauważają eksperci, jest więcej.
Informacją ważną dla mieszkańców, kuracjuszy i turystów jest fakt, że w salinach saksońskich nie pobiera się opłat za wejście na teren okołotężniowy. Nie są one także traktowane jako inhalatoria zalecane przez lekarza (zabiegi refundowane). Dodać należy, że wszystkie tradycyjne tężnie saksońskie, zasilane są bezpośrednio ze źródeł, tak jak salina w Ciechocinku. Nie ma tu mowy o dowożeniu solanki cysternami do tzw. „miejskich tężni”. Powstające w Polsce masowo obiekty tężniopodobne, nazywane bezzasadnie „polskimi tężniami” czy wręcz „polskimi tężniogrodami”, stanowią istotne zagrożenie, nie tylko wizerunkowe, dla marki jedynych tego rodzaju fenomenalnych, unikatowych gradierni ciechocińskich. O tym problemie będzie mowa podczas konferencji naukowej.
Członkowie wizyty studyjnej wręczyli saksońskim partnerom symboliczny upominek: sól produkowaną jeszcze, aczkolwiek symbolicznie, w zakładzie warzelni soli w Ciechocinku z ziołami, którą wytwarzają mieszkanki Solankowej Doliny: KGW „Słońskie Babeczki”.
dr n. hum. Teresa Kudyba
Historyk przemysłu























