Uszyjmy te buty. Wywiad z Mariuszem Krupą

Mariusz Krupa
Mariusz Krupa
Mariusz Krupa

– W ostatnich latach przyczynił się Pan do wsparcia marki Uzdrowisko Ciechocinek, ale też, jako członek zarządu tego przedsiębiorstwa, zabiegał Pan w ministerstwach, na kongresach, w mediach o zwiększenie pomocy wszystkim polskim uzdrowiskom. Dziś walczy Pan o niepełnosprawnych, o ich… buty.

– W Ciechocinku rzeczywiście udało się doprowadzić do wielu udanych spotkań interesariuszy. Rozpoczęliśmy wraz z prezesem Marcinem Zajączkowskim ponad 9 lat temu dość trudny proces uświadamiania społeczności lokalnej, że mieszkają w mieście-uzdrowisku a nie „tylko” w mieście. Zarządzanie problemami i rozwojem kurortu wymaga o wiele więcej staranności, wizji, ale też pieniędzy. Proces oswajania mieszkańców, samorządu, przedsiębiorców i kuracjuszy jeż żmudny, trudny, ale nie niemożliwy. Toczy się. Udało nam się też połączyć głosy środowisk zarządców polskich uzdrowisk, pacjentów, a zwłaszcza seniorów, lekarzy, fizjoterapeutów, by nas bardziej w kraju usłyszano. Balneologia, lecznictwo uzdrowiskowe, nie powinno być marginesem czy kojarzyć się niemal tylko z tzw. „sanatorium miłości”.

Jestem od dwóch lat prezesem Zakładu Sprzętu Ortopedycznego i Rehabilitacyjnego Sp. z o.o. Jest to przedsiębiorstwo, które od ponad 50 lat mając swoje jednostki w Bydgoszczy, Toruniu i Włocławku dba o zaopatrzenie ortopedyczne mieszkańców województwa, jak i zainteresowanych osób z całego kraju. Robimy protezy kończyn, ortezy, gorsety, szyjemy obuwie ortopedyczne i robimy wkładki na miarę.

Mamy w kraju problem: Państwo sukcesywnie wygasza pomoc osobom niepełnosprawnym z problemami ortopedycznymi. Obecnie coraz większy kłopot osoby te mają z realizowaniem zakupów sprzętu rehabilitacyjnego, w  tym zaopatrzenia ortopedycznego.

W Polsce osób z niepełnosprawnościami, które mają prawne potwierdzenie niepełnosprawności, jest ponad 3 mln. W rzeczywistości jest ich dużo więcej – od 4 do 7 mln. Spora część tych osób ma problemy ortopedyczne. Niezauważalnie dla wielu od kilku lat przybiera na sile pandemia insulinooporności i cukrzycy typu 2. A w ich konsekwencji pojawia się tzw. stopa cukrzycowa. W latach 2014-2018 w Polsce nastąpił wzrost zachorowań na cukrzycę typu 2 o 22,5%. Chorują najczęściej osoby w wieku 60+, czyli jeszcze całkiem młodzi i sprawni seniorzy, którzy jakże chętnie uczestniczą dziś na rynku pracy czy oferują pomoc swoim wnukom, wyręczając zapracowanych rodziców, zwłaszcza w dobie pandemii i pracy zdalnej. To oni są pokrzywdzeni przez system.

W lipcu br. konsultowany był projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia dotyczący systemowych korekt w dopłatach realizowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ). Niestety,  nie ma w tym dokumencie wzmianki na temat wzrostu  stawek, o które zabiegają pacjenci i identyfikujący się z nimi przedsiębiorcy związani z branżą zaopatrzenia ortopedycznego.  Jak się okazuje, w  systemie dopłat ani w obecnej propozycji rozporządzenia, ani wcześniej przez kilkanaście lat  w niektórych znaczących wolumenach artykułów  nie nastąpiły praktycznie żadne  zmiany ( w tym, w zaopatrzeniu ortopedycznym). Mimo  wielkich  wzrostów cen surowców, energii, kosztów pracy i inflacji skala dopłat nie uległa podwyższeniu. Specyfika tej specjalności to indywidualne zaopatrzenie ortopedyczne robione na miarę niezależnie czy dotyczy to protez, ortez, obuwia ortopedycznego czy wkładek do obuwia. W tej branży pracują wyjątkowi specjaliści o rzadkich umiejętnościach.

– Skoro takie obuwie ortopedyczne szyte jest na miarę i to bardzo dokładną miarę, chorego być może nie stać dziś nawet na minimalna dopłatę?

– W latach 2005-2006 realna wysokość dofinansowania wynosiła około 70 % wartości np. obuwia ortopedycznego, a 30% stanowiły dopłaty  własne pacjenta. Obecnie, po ponad 16-17 latach niezmieniania wysokości dopłat ta proporcja się odwróciła. Główny ciężar odpłatności ponosi pacjent, użytkownik protez, ortez  czy butów ortopedycznych. Posłużę się jednym konkretnym i znacząco reprezentatywnym przykładem.  W 2005-2006 roku limit na zakup buta ortopedycznego wg rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia wynosił 155 złotych  na jeden but (w praktyce przyznawano 70% tej kwoty). Zamówienie obuwia ortopedycznego przy schorzeniach i zniekształceniach stóp,  w postaci kamasza na podszewce skórzanej powyżej 22 cm kosztowało  220 zł. Po wielokrotnych zmianach  cen surowców przez minione lata, w tym m.in. cen skór i korka oraz kosztów pracy i energii cena  za ten sam but wynosi obecnie około  500 zł a kwota dofinansowania pozostała bez zmian. Należy zaznaczyć również brak zmian w wysokości dopłat  dotyczących protez i innych artykułów. Limity na obuwie nie wzrosły przez wspomniane 16-17 lat. Obecnie jedna para wspomnianych butów ortopedycznych kosztuje w sumie blisko 1000 zł, a refundacja do 1 sztuki w zależności od schorzeń  wynosi 70 zł, 108,50 zł lub 147 zł.

– Taka pomoc leży chyba w gestii  Narodowego Funduszu Zdrowia?

– W dobie galopującej inflacji i generalnie wzrostu cen usług oraz braku pracowników na rynku pracy wydaje się, że udzielenie takiej pomocy poprzez NFZ byłoby ze wszech miar wskazane tym bardziej, że takich realnych korekt nie było przez kilkanaście lat. W swojej znamienitej większości pracownicy małych i średnich przedsiębiorstw o stwierdzonych niepełnosprawnościach charakteryzują się zdecydowanie niskim statusem majątkowym, stąd szczególnie w bieżącej sytuacji jest im trudno realizować zakupy bardzo potrzebnych im artykułów rehabilitacyjnych i pomocniczych. Dzisiaj  należy rozważyć możliwość dofinansowania co najmniej na poziomie 50% .

Zastanawia  mnie, dlaczego od lat nie następuje aktualizacja wysokości dopłat. Realizowanie tych bardzo uzasadnionych zmian w systemie limitów dopłat jest  niezbędna. Miałyby one swój wysoce znaczący sens społeczny oraz oddziaływanie na stabilizację firm realizujących np. wspomniane obuwie. Przy urealnionej  wysokości  dopłat w małych przedsiębiorstwach realizujących zaopatrzenie ortopedyczne pojawiałoby się regularniej więcej pacjentów, a pracownicy niepełnosprawni mieliby większy komfort pracy, mogąc regularnie korzystać z zakupów tak potrzebnych im sprzętów rehabilitacyjnych. Zapewne chętniej podejmowaliby się  też wyzwań zawodowych. Nie tylko fundusze PFRON wspierałby pracowników niepełnosprawnych, ale i pomoc w realizacji zakupów sprzętu rehabilitacyjnego z funduszy NFZ miałaby tu swoje kolosalne znaczenie.

– Może należałoby rozważyć zapis w rubryce „ginące zawody”? I wówczas szewc, który szyje buty tak bardzo zindywidualizowane, trudne, nietypowe i drogie, korzystałby z możliwości dopłat do kształcenia zawodowego? Może uruchomienie klas o takiej specjalizacji miałoby sens?

– Nie znam się na szkolnictwie zawodowym i jego wymogach… ale realnie rzecz biorąc wygaszono w stopniu niezrozumiałym tzw. zawodówki. Jednak trzeba wykorzystywać rzeczywiście wszystkie możliwe „furtki”, aby poprawić życie chorych ludzi. Warto zauważyć,  że w tym przypadku zaopatrzenie ortopedyczne ma rzeczywiście charakter zindywidualizowany, a rzemieślnicy którzy realizują wykonanie obuwia są bardzo dobrymi specjalistami. Trudno nie wykorzystywać tego potencjału w maksymalny sposób. Jeśli bowiem ogranicza się ze względów finansowych dostęp pacjentom do tych świadczeń (bo nie mając pieniędzy nie realizują oni własnej rehabilitacji) to ogranicza się również rozwój tych firm. A przecież realizują one cel misyjny,  społeczno-użyteczny a nie czysto komercyjny.  Jak widać, obecna sytuacja staje się czynnikiem destrukcyjnym w  zakładach zaopatrzenia ortopedycznego. Nieadekwatne do rzeczywistości limity ograniczają ilość klientów zamawiających usługi. Jeśli pozwolimy na upadek tych rzadkich specjalności, to okaże się, że już niedługo szereg usług w tym zakresie całkowicie i nieodwracalnie zaniknie. Realizowane będą  już wtedy czysto komercyjne działania, te najbardziej dochodowe, a do wielu innych nie będzie fachowców. Pacjenci pozostaną bez pomocy i bez możliwości skorzystania np. z butów szytych na miarę, ortez czy gorsetów.  Jeśli działalność np. szewców w takich zakładach specjalistycznych staje się coraz bardziej ograniczona, to bezpośrednio grozi to bytowi zakładów, które od lat wykonują swoją misję, na rzecz osób potrzebujących zaopatrzenia ortopedycznego.

– Nieprzypadkowo rozmawiamy o tym problemie w naszej gazecie, która od kilku lat propaguje projekt Miasto Zdrowia. Dziękuję za rozmowę i życzę wytrwałości w walce z przepisami, które po prostu trzeba poprawić, czyli „wyleczyć”. I tylko tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.