Warszawa staje się jedną z bardziej zielonych europejskich stolic

Warszawa
Warszawa
Fot. Unsplash

Prawie połowa mieszkańców miast uważa, że najważniejszym problemem w centrum miast jest zbyt mała ilość zieleni i betonowe przestrzenie – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Widać to także po projektach, na które mieszkańcy głosują w ramach budżetów obywatelskich – dużą popularnością cieszą się inicjatywy związane z rozbetonowaniem danego miejsca czy utworzeniem parku kieszonkowego. Zielone inwestycje w miastach przybierają na sile. W Warszawie tylko w 2023 roku przybyło około 100 tys. nowych drzew. Tym samym jest ona jedną z najbardziej zielonych stolic Europy.

– W ostatnich latach, szczególnie w czasie kadencji prezydenta Rafała Trzaskowskiego, zazielenialiśmy Warszawę w sposób znaczący. Mówimy tu o sadzeniu drzew, których w tej kadencji przybyło 700 tys., przede wszystkim to były tereny leśne, których w ostatniej kadencji dodaliśmy 100 ha – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Magdalena Młochowska, dyrektorka koordynatorka ds. zielonej Warszawy.

– W granicach administracyjnych miasta mamy ponad 8 tys. ha powierzchni leśnej, jest to 15 proc. powierzchni miasta. Jeżeli chodzi o stolice Europy, jesteśmy na trzecim miejscu, jeżeli chodzi o lesistość miast. Bioróżnorodność jest duża: od lasów łęgowych nad Wisłą po lasy na siedliskach borowych po prawej stronie Wisły – mówi Karol Podgórski, dyrektor Lasów Miejskich – Warszawa.

W ubiegłym roku posadzono ok. 100 tys. drzew, z czego ponad 90 tys. posadzono na gruntach administrowanych przez Lasy Miejskie – Warszawa. Pozostałe drzewa pojawiły się też w parkach, na skwerach i wzdłuż pasów drogowych, rozpoczęto też inwestycje, które pozwolą zazielenić wybrane stołeczne ulice czy place.

– Miasto po części ma wpływ na to, jak kształtowana jest zielona przestrzeń na nowych osiedlach. Jeżeli mówimy o bardzo dużych osiedlach, to wtedy możemy mówić już o pełnej procedurze środowiskowej – możemy wyznaczyć pewne normy, które muszą być spełnione. W mniejszych inwestycjach krytyczne są warunki zabudowy i plan zagospodarowania przestrzennego. Ale mam takie poczucie, że po stronie deweloperów ta świadomość też rokrocznie jest większa i przyszli mieszkańcy tych osiedli oczekują terenów zielonych i tam, gdzie jest to możliwe, są one tworzone – ocenia Magdalena Młochowska.

Z „Badania wśród mieszkańców miast dotyczącego zieleni miejskiej” przeprowadzonego dla resortu klimatu i środowiska w ubiegłym roku wynika, że zdaniem blisko połowy mieszkańców miast w centrach jest zbyt mała ilość terenów zielonych (parków, skwerów, trawników). Trzech na czterech respondentów jest zdania, że należałoby prowadzić więcej działań na rzecz ich ochrony. Niemalże 70 proc. wyraziło przekonanie, że w miastach należy sadzić drzewa i tworzyć tereny zielone, nawet jeśli oznacza to zmniejszenie liczby dostępnych miejsc parkingowych. Do najważniejszych obiektów w sąsiedztwie zamieszkania, wymienianych przez ankietowanych, należy park lub inna zieleń miejska (61 proc.). Znacznie mniejszy odsetek badanych wskazuje na przedszkola i szkoły czy placówki opieki medycznej.

– Przede wszystkim drzewa oczyszczają powietrze, pochłaniają dwutlenek węgla, ale są też miejscem wypoczynku – mówi Karol Podgórski. – Zabiegi gospodarcze, które są planowane i wykonywane w lasach miejskich, właśnie są skonkretyzowane na ten cel, czyli masowo wypoczynek ludności, nauka i dydaktyka.

Badani mieszkańcy miast deklarowali najczęściej, że przebywają w parku lub na terenie zieleni miejskiej kilka razy w tygodniu (43 proc.). Co czwarty ankietowany spędza czas w takich miejscach średnio raz w miesiącu, a 13 proc. codziennie. W parkach i na innych terenach zielonych w miastach najczęściej przebywają osoby w wieku co najmniej 65 lat (większość z nich bywa tam kilka razy w tygodniu, w tym część codziennie). Ponad połowa respondentów jako najważniejsze korzyści obecności terenów zieleni w mieście uznaje relaks i rekreację (52 proc.) oraz oczyszczanie powietrza (51 proc.). Ich obecność jest korzystna z uwagi na fakt, że umożliwia bezpośredni kontakt z przyrodą (35 proc.) i uprawianie aktywności fizycznej (25 proc.). Dla 43 proc. to schronienie przed upałem.

Z raportu Obserwatorium Polityki Miejskiej IRMiR „Zieleń w centrach polskich miast” wynika, że zasięg miejskich powierzchniowych wysp ciepła (MPWC) w 11 badanych miastach się powiększył. Badane fragmenty centrów w zdecydowanej większości stały się cieplejsze na tle średniej dla swoich miast. Tereny zieleni będące częścią zabytkowych założeń oraz zieleń towarzysząca zabytkom to często ostatnia ostoja chłodu.

– Chcę wierzyć, że to, co robimy w kwestii zieleni miejskiej, jest dostrzegane i widzimy pozytywne zmiany. Najczęściej słyszymy o zmianie w zakresie ukwieceń, bo rzeczywiście w tej chwili mamy już 5 mln cebul. W Warszawie to są przepiękne rabaty hybrydowe, gdzie rośliny jednoroczne łączymy z bylinami, to jest coś, co na pewno ma bardzo wielu fanów wśród naszych mieszkańców. Ale też widzimy w budżecie obywatelskim, za czym głosują mieszkańcy, i zawsze dominują projekty zielone – wskazuje koordynatorka ds. zielonej Warszawy.

W Warszawie w ubiegłym roku zakończyły się modernizacje trzech dużych terenów zieleni: parku Pod Kopcem Powstania Warszawskiego, parku Cichociemnych Spadochroniarzy AK na Ursynowie i jednego z najbardziej lubianych przez warszawiaków parku Pole Mokotowskie. We wszystkich trzech miejscach przybyło roślinności – łącznie posadzono tysiące krzewów, bylin i ponad 800 parkowych drzew. W parku Akcji „Burza” dodatkowo pojawiło się około 8,5 tys. sadzonek drzew leśnych. W 2023 roku rozpoczęła się też budowa parku Suwak na pograniczu Ochoty i Mokotowa oraz skweru wzdłuż ul. Krasińskiego na Żoliborzu. Podpisano też umowy na budowę 13-hektarowego parku Żerańskiego na Białołęce i dwukilometrowego parku, który powstanie nad Południową Obwodnicą Warszawy na Ursynowie.

– Zależy nam, żeby bioróżnorodność była w mieście jak największa. Rozbetonowujemy przestrzeń i tworzymy małe parki kieszonkowe tam, gdzie to jest możliwe. Staramy się, żeby jak najwięcej zieleni było jak najbliżej mieszkańców – podkreśla Magdalena Młochowska.

Przykładem zielonych zmian w mieście jest sadzenie rozchodnika na dachach wiat autobusowych i tramwajowych. Jak informuje UM Warszawy, rośliny z dachu jednej wiaty pochłaniają rocznie ponad 7 kg dwutlenku węgla i ograniczają zapylenie powietrza o 15–20 proc. W słoneczne dni taki „zielony dywan” na dachu obniża temperaturę pod wiatą średnio o 3–5 st. Celsjusza, a w czasie opadów magazynuje nawet do 150 l wody, co sprzyja jej retencji.

źródło: Newseria

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *