Spotkanie KIE – relacja

Spotkanie otworzył Dyrektor Transportowego Dozoru Technicznego, Pan Jan Urbanowicz, który w skrócie przedstawił TDT oraz scharakteryzował jego działalność i miejsce na polskim i międzynarodowym rynku towarów i usług.

Następna prelegentką była Pani  Ewelina Mielczarek, która przedstawiła temat: Ile zabiegów, a jakie korzyści w związku z certyfikacją systemów zarządzania. Pani Mielczarek pokrótce przedstawiła zakres działania Transportowego Dozoru Technicznego Jednostki Certyfikującej TDT-CERT w zakresie certyfikacji systemów, etapy procesu certyfikacji a także korzyści wynikające z wdrożenia systemu jakości w przedsiębiorstwie.
Dość ciekawa oferta, bo promująca polską firmę certyfikującą, odległa od niepaństwowych i okołocertyfikowalnych jednostek działalności gospodarczej. Szczegóły a nawet poszczególne dziedziny działalności TDT mogłyby wskazać na możliwości nie tyle TDT, co w przyszłości potencjalnych klientów i uczestników procesu także certyfikacji usług, jakim może pochwalić się TDT.

Pan Adam Pieńczuk omówił sposoby wyróżnienia swojego produktu/usługi wśród krajowej i europejskiej konkurencji. Pan Pieńczuk przedstawił także sposoby wykorzystania normy PN-EN ISO 9001 w ocenie zgodności z dyrektywami oraz podstawowe informacje o rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady Europy nr 765/2008 w zakresie akredytacji   i nadzoru rynku oraz ustawy o systemie oceny zgodności.

Kolejna prelegentka, Pani Monika Małyszko, omówiła podstawowe reguły systemu oceny zgodności i jego strukturę w Polsce oraz przedstawiła podstawowe informacje o Transportowym Dozorze Technicznym Jednostce Notyfikowanej 1468, a także opis procedury oceny zgodności wykonywanej przez TDT JN 1468.

Na zakończenie padło clou istoty ”certyfikacji”. Pan Iwo Jakubowski omówił zagadnienie jak unikać pułapek fałszywej certyfikacji i ocen zgodności na zintegrowanym rynku europejskim oraz przykłady i możliwości korzystania z kompleksowych usług wielofunkcyjnej jednostki notyfikowanej i certyfikującej. Słowo notyfikowana należy rozumieć jako potwierdzenie zdolności i możliwości (w tym wypadku TDT). Z wypowiedzi wynika, że nie chodzi o opisanie TDT przez pracownika, który opowie coś na wzór ”matulu chwalą nas” a zwyczajnie Iwo Jakubowski pokazał, jak uniknąć w sposób już znany najprostszych oszukaństw i kantów działających lub wybitych w toku konkurencji firm ”okołocertyfikowalnych”.

Na rynku europejskim, mimo europeizacji, (czyli czemuś, co zwykły zjadacz chleba może uważać za ogólnie notowany postęp) oraz postrzegania działalności certyfikowania jako niedostępnej i owianej mitem błogosławieństwa i płynących z tego tytułu dobrodziejstw, doszło do namnożenia firm zajmujących się czymś, w wyniku, czego podlegli procesowi rzekomej certyfikacji dostawali kawałek papieru o gramaturze czasem 300 – 350 gram a bywało, że kawałek blaszki z wytrawionymi literkami mającymi określać namaszczenie przez firmą nadającą certyfikat. Wybudzenie z tego procesu certyfikacji może nie bywało bolesne finansowo dla firm podlegających procesowi auditu ale okazywało się zbyteczne i bezsensowne a nawet śmieszne. Taka gapowa opłata.

Istotą jest oparcie się na mechanizmach sprawdzonych i w branży potwierdzonych doświadczeniem a nie chałturą na boku.

Pozostałe dane można zobaczyć na stronie www.tdt.pl, bo tam znajdziemy opisy czytelne dla fachowców, bez szklanej kuli i fusów od kawy.

Na podstawie i z wykorzystaniem notki prasowej organizatora.
Sporządził:
Adam Jankowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.