Europa na minowym polu

Niejako w odpowiedzi na działania rządu Merkel  rząd w Londynie oczekuje
zmniejszania budżetu Unii Europejskiej na lata 2013-20.
 Brytyjczycy  zasygnalizowali chęć redukcji budżetu podczas ostatniego
szczytu UE. Mówi się o  redukcji przyszłego budżetu do 0,85 proc.
unijnego PKB (obecnie to 1,13 proc. ), co oznacza cięcie 250 mld euro w
ciągu siedmiu lat. Co szczególnie niepokojące dla Polski, Londyn ponoć 
nie domaga się już redukcji w dotacjach rolnych (nie miałoby to szans na
poparcie Francji), co oznacza, że cięcia musiałyby  dotyczyć głównie
funduszy strukturalnych i spójności, których głównym beneficjentem  jest
Polska.
 
Kolejny rząd na Zachodzie Europy  chce zadowolić swoich wyborców, a
bicie w Unię Europejską staje się na Zachodzie coraz popularniejsze. Eurosceptycyzm już nie odstrasza, lecz napędza wyborców.

 Cameron popisywał się niedawno w Londynie swymi osiągnięciami w
blokowaniu cząstkowego budżetu UE na 2011 r. .Z hasłem obniżenia
składki do UE o połowę szedł do wyborów holenderski premier Mark Rutte, a
hasła obniżenia wpłat do Brukseli są bardzo popularne w Niemczech –
choć nigdy dotąd nie zostały wsparte przez rząd.  Z kolei w Czechach jak nigdy dotąd dominuje pogląd ,ze nikt i nic nie
zmusi ich do wejścia do strefy euro. Czeka więc nas ogrom napięć i
niespotykane w ostatnich latach sprzeczności wokół  politycznych i
gospodarczych decyzji pomiędzy Parlamentem i Komisją Europejską a 
rządami krajów członkowskich.

Finanse cała  Unia

Tegoroczny deficyt PKB ma wynieść w UE 6,8 proc. zaś w strefie euro –
6,3 proc.; w przyszłym roku odpowiednio: 5,1 i 4,6 proc. Dług publiczny
natomiast wynosi w całej UE 79,1 proc., a w strefie euro 84,1 proc. W
przyszłym roku ma to być odpowiednio: 81,8 i 86,5 proc.
 Rekordowo zadłużona będzie Grecja (150 proc.), Włochy (120 proc.), Irlandia (107 proc.) i Belgia (100 proc.).
KE ponownie znacząco zrewidowała w górę prognozy tegorocznego rozwoju
niemieckiej gospodarki, która jest największa w UE. Prognozy wzrostu dla
strefy euro i całej UE w br. pozostają niezmienione: odpowiednio 1,7
proc. i 1,8 proc. PKB. W 2011 r. strefa euro ma się rozwijać w tempie
1,5 proc., zaś cała UE – 1,7 proc. KE podkreśla, że kraje członkowskie w
nierównym tempie wychodzą z kryzysu.
W prognozie z końca III kwartału KE zakłada ,ze  Polskę prześcigną we
wzroście PKB w tym roku Niemcy (3,7 proc.), Słowacja (4,1 proc.) i
Szwecja (4,8 proc.). Jednak w tych trzech krajach tempo wzrostu w
przyszłym roku spadnie, zaś w przypadku Polski KE mówi  o "mocnym
ożywieniu", którego podstawą ma być popyt wewnętrzny wynikający ze
stopniowej poprawy na rynku pracy, wzrostu zaufania konsumentów i
przedsiębiorców i rosnącego napływu funduszy z zagranicy.

W ocenie Komisji Europejskiej sytuacja jest bardzo zróżnicowana . 
Niemcy i  niektóre kraje Europy Środkowej i Północnej wychodzą z 
kryzysu spadku produkcji i zatrudnienia i mają w miarę stabilna choć
trudną sytuację w finansach. Niektóre kraje Europy południowej i
Irlandia są dopiero na początku bolesnej drogi stabilizowania sytuacji i
dramatycznie trudnych wyborów.

KE uważa np., że Hiszpania i Portugalia – kolejne po Grecji i Irlandii
kraje zagrożone zarażeniem kryzysem finansów publicznych – są zbyt
optymistyczne w planach redukcji swoich deficytów na przyszły rok.
Zdaniem KE hiszpański deficyt spadnie tylko do 6,4 proc., zaś
portugalski – do 4,9 proc.

Z powodu złej sytuacji, kraje te muszą więcej płacić za wykup swoich
obligacji – podobnie jak wcześniej Irlandia, która ostatecznie zmuszona
była do skorzystania z pakietu pomocy w wys. 85 mld euro. KE ostrzega,
że sytuacja na rynkach finansowych pozostaje niepokojąca i są możliwe
nowe napięcia. Potwierdziła to choćby sytuacja w wahaniach kursu
walutowego w Polsce w ostatnich dniach.

Medialne widmo bankructwa Irlandii oraz rosnące problemy Portugalii i
obawy, że to samo spotka drugi kraj Półwyspu Iberyjskiego – Hiszpanię –
spowodowały, że inwestorzy zaczęli pozbywać się złotego. Wolą trzymać
kapitał w dolarze, który mimo starań  rządu USA wcale nie traci na
wartości.
Kłopoty tzw. krajów PIIGS ( Portugalia, Włochy, Irlandia ,Grecja
,Hiszpania ) przekładają się na nastroje na rynkach. Inwestorzy boją się
niekorzystnego rozwoju sytuacji i wzrostu ryzyka związanego z
lokowaniem kapitału w papierach krajów rozwijających się, w tym także
polskich.

W propozycji z 29 września KE zaproponowała, by dla krajów, które
przeprowadziły reformy emerytalne, dozwolony pułap deficytu wzrósł z
obecnych dozwolonych w Pakcie Stabilności i Wzrostu 3 do 4 proc. PKB.
Ponadto KE zaproponowała pięcioletni okres przejściowy na odliczanie od
długu w sposób degresywny kosztów reformy emerytalnej. 80 proc. kosztów
reformy miałoby być odliczone w pierwszym roku, 60 proc. w drugim itd.
W Polsce
Polskie finanse publiczne pogorszyły się znacząco w kryzysie
gospodarczym i finansowym, który uderzył w Polskę w 2008-09 r.  Rządowy
pakiet antykryzysowy pozwolił Polsce zachować wzrost gospodarczy, ale
przyniosło to znaczący wzrost polskiego deficytu do 7,2 proc. w 2009 r. A
w 2010 r. wzrośnie on po raz kolejny mimo wyższego od prognozowanego
wzrostu i  przyjmowanych działań  konsolidacyjnych, takich jak
podwyższenie VAT o 1 proc. czy zamrożenie płac w sektorze publicznym.
 Wyższy deficyt  wynika ze spadku wpływów do budżetu z podatku CIT,
wzrostu wydatków i inwestycji samorządów oraz wydatków na obsługę
zadłużenia.

KE prognozuje wzrost polskiego długu publicznego do 55,5 proc. PKB w br.
i 57,2 proc. w 2011 r. W 2012 r. dług może sięgnąć 59,6 proc., czyli
zbliży się do limitu 60 proc. dozwolonego w polskiej konstytucji i
unijnym "Pakcie Stabilności i Wzrostu". Według nowych, wzmocnionych
zasad dyscypliny finansowej UE, w przyszłości przekroczenie progu 60
proc. ma skutkować otwarciem procedury dyscyplinującej, tak by kraje w
określonym tempie obniżały dług.

Polski  rząd zapowiedział, że jeśli dług przekroczy 55 proc. PKB, w 2012
r. stawki VAT wzrosną o 1 pkt proc., a w 2013 roku o kolejny 1 pkt
proc. 

Janusz Piechociński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.