Szpital pozwał „Kurier Podlaski”. Sąd stanął po stronie dziennika

Łóżka w sali szpitalnej
Łóżka w sali szpitalnej
Fot. Unsplash

Sąd oddalił pozew szpitala w Siemiatyczach przeciwko tygodnikowi „Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz” o naruszenie m.in. dobrego imienia i reputacji. 

Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Siemiatyczach 31 lipca pozwał wydawcę „Kuriera Podlaskiego – Głosu Siemiatycz” Agencję Informacyjną Głos s.c., redaktora naczelnego tygodnika Jerzego Nowickiego oraz dziennikarkę Annę Kondraciuk o naruszenie dóbr osobistych, w szczególności dobrego imienia, wiarygodności i zaufania publicznego.

Sprawa dotyczyła artykułu Anny Kondraciuk „Zdrowie w rękach ochroniarza”, który ukazał się 30 kwietnia w tygodniku i w serwisie internetowym „Kuriera”. Dziennikarka informowała w nim o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu szpitala. Napisał m.in., że procedura przyjęcia pacjenta na oddział szpitalny w trybie pilnym jest kontrolowana nie przez personel medyczny, lecz przez pracownika ochrony. O uchybieniach redakcja dowiedziała się od czytelników oraz ratowników pogotowia medycznego. O sprawę zapytano dyrektora placówki, ale z powodu braku wyjaśnień, zaznaczono tylko w opublikowanym materiale, że redakcja nadal czeka na wyjasnienia.

Trzy miesiące później, 31 lipca 2020 r., siemiatycki szpital stwierdził, że artykuł naruszał jego dobra osobiste, w szczególności dobre imię, wiarygodność oraz zaufanie publiczne. W pozwie domagał się zamieszczenia przeprosin na pierwszej stronie lokalnej gazety oraz zasądzenia 50 tysięcy złotych na wskazany cel społeczny. Podkreślono w uzasadnieniu pozwu, że dziennikarka nie dała zakładowi medycznemu wystarczającej ilości czasu na udzielenie odpowiedzi.

Sąd po stronie dziennika

Sąd Okręgowy w Białymstoku 22 października 2021 roku oddalił w całości pozew szpitala, uznając, że krytyka, jeżeli zostaje podjęta w interesie społecznym, jest działaniem pożytecznym i pożądanym.

Jak informuje Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która w tej sprawie przygotowała opinię jako tzw. przyjaciel sądu, organ wskazał, że „wypowiedzi stanowiły wyłącznie ocenę działań podejmowanych wobec konkretnych osób i opierały się na doświadczeniach pacjentów chcących otrzymać pomoc medyczną, a natrafiających na niedogodności. W ocenie sądu od instytucji ochrony zdrowia, do jakich bezsprzecznie należy szpital o charakterze publicznym, należałoby wymagać jak największej staranności we współpracy z mediami przez niezwłoczne udzielenie odpowiedzi na pytania. Sam fakt przeprowadzenia przez placówkę wewnętrznej procedury wyjaśniającej, co przełożyło się na opóźnienie odpowiedzi na pytania o dwa tygodnie, ma marginalne znaczenie.”

Wyrok nie jest prawomocny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.