Tatrzańsko-pienińska wyprawa rowerowa o jednej nodze

Wyprawa trwała 7 dni. Była nie tylko testem sprzętu przed docelową – dolnośląską wyprawą, nie tylko sprawdzianem formy po niedawnej operacji stawu skokowego, ale również prezentem jaki sobie zorganizowałem na 40 urodziny. Ten konkretny dzień spędziłem pieszo w Tatrach.

Najistotniejsze osiągnięcia wyprawy to:

  • zdobycie na rowerze Morskiego Oka pomimo śniegu i znacznego oblodzenia (dzięki specjalnej zgodzie dyrekcji TPN)
  • dotarcie do jednego z najpiękniejszych zamków w Polsce – zamku w Niedzicy (Pieniny) i nocleg pod namiotem w minusowej temperaturze pod jego murami.
  • zdobycie wraz z rowerem najwyżej położonego zamku w Polsce (ruiny zamku św.Kingi w Pieninach) i jednocześnie dwukrotne (raz już po zmroku) pokonanie w drodze do owych ruin przełomu Dunajca słowacką stroną
  • dotarcie do górzyście położonego zamku na Słowacji w miejscowości Stara Lubovna
  • dotarcie do jednych z najwyżej położonych ruin zamku na Słowacji – Kamenicky hrad oraz nocleg na szczycie przy wyjątkowo niesprzyjającej aurze w rozsypującym się szałasie.

Podczas drogi powrotnej do Polski (Muszyna) wielokrotnie słowaccy kierowcy dawali mi wyrazy swojego uznania, co tym bardziej mobilizowało mnie do pokonywania górzystych podjazdów w wietrze i mrozie.

Zgromadziłem już niezbędny zestaw sprzętu do wypraw zimowych. Nadal poszukuję jednak wsparcia na zakup odzieży puchowej, niezbędnej podczas docelowej wyprawy. Każda pomoc jest dla mnie nieoceniona. Bez owej odzieży wyprawa docelowa może nie dojść do skutku, bowiem musiałbym zawiesić na szali swoje zdrowie, którego uszczerbek podczas zimowych noclegów pod namiotem byłby nieunikniony…

Pozdrawiam!

Rafał Gręźlikowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.