Sportsmenki: Jadwiga Jędrzejowska – królowa kortu

Sportsmenki

Jadwiga Jędrzejowska

Zwycięstwo Igi Świątek na kortach w Paryżu wywołało entuzjazm wśród kibiców. Nic dziwnego – to pierwszy triumf polskiej sportsmenki w tak prestiżowym turnieju. Wcześniej – aż ponad 80 lat temu – przed taką szansą stanęła Jadwiga Jędrzejowska.  Postać tej niezwykłej sportsmenki przypomina Krzysztof Szujecki w arcyciekawej książce „Sportsmenki”, Fragment pochodzi z rozdziału „Królowa sportu. Jadwiga Jędrzejowska”

Wreszcie nadeszło pamiętne lato 1937 roku, kiedy w Wimbledonie, turnieju uznawanym wówczas za nieoficjalne mistrzostwa świata w tenisie, Jadwiga Jędrzejowska zajęła zaszczytne drugie miejsce. Ogromny sukces odniosła uprzednio w półfinale, gdy rozprawiła się z pierwszą rakietą Ameryki – Alice Marble.

W finale Wimbledonu

Jędrzejowska wicemistrzynią świata. Piłkarze polscy zawodzą – Rumuni wygrywają w Łodzi 4:2 – tak brzmiał główny tytuł na pierwszej stronie „Przeglądu Sportowego”, który ukazał się 5 lipca 1937 roku. Krakowianka odniosła wtedy swój największy życiowy sukces, który zresztą pozostawał szczytowym osiągnięciem polskiego tenisa przez następnych… 75 lat! Aż tyle czasu miało bowiem upłynąć do momentu, gdy w finałowym spotkaniu Wimbledonu 2012 Agnieszka Radwańska zmierzyła się z legendarną Sereną Williams (i podobnie jak przed laty Jędrzejowska – została wicemistrzynią).

Finałową rywalką 25-letniej Polki okazała się o trzy lata starsza reprezentantka gospodarzy – Dorothy Edith Round. Pierwszego seta Brytyjka wygrała 6:2, ale drugi należał już zdecydowanie do naszej tenisistki, która rozstrzygnęła go na swoją korzyść w takim samym stosunku punktowym. Wywołało to wyraźnie odczuwalny niepokój angielskiej publiczności zasiadającej na wypełnionych do ostatniego miejsca trybunach centralnego kortu. O ostatecznym wyniku meczu zadecydować miał trzeci set, w którym Jadwiga prowadziła już 4:2 i 30:15! Sześć piłek dzieliło ją od zwycięstwa…

Chyba przestraszyłam się, że mogę wygrać – wspominała Polka w późniejszych wywiadach. – Angielka szybko odrobiła teren. Ja zerwałam się jeszcze do walki, gdy Round miała 5:4, i 40:15, to znaczy dwa meczbole. Wyciągnęłam tego gema, wyrównałam na 5:5, ale potem już spasowałam.

Amerykanka Alice Marble, którą Jadwiga sensacyjnie pokonała w półfinale, stwierdziła natomiast bez ogródek:
– Mogłaś wygrać i powinnaś wygrać, bo jesteś w tej chwili najlepsza na świecie. Dlaczego masz takie słabe nerwy i ten jakiś niezrozumiały kompleks niższości?

Jadwiga Jędrzejowska

Pieniądze to nie wszystko

Zajęcie drugiego miejsca przez Jędrzejowską spowodowało, że legendarny znawca tenisa, Anglik Wallis Mayers, który tworzył przed drugą wojną światową listy rankingowe najlepszych zawodniczek i zawodników tej dyscypliny, w roku 1937 sklasyfikował Polkę na trzecim miejscu w świecie. W przeszłości sam grał w tenisa, odnosząc spore sukcesy na międzynarodowych turniejach. Był także dziennikarzem relacjonującym prestiżowe mecze tenisowe na łamach prasy oraz autorem kilku książek dotyczących tej dyscypliny. Uznawany jest za jeden z największych tenisowych autorytetów pierwszej połowy XX wieku.

Po sukcesie wimbledońskim Jadwiga Jędrzejowska dostała korzystną dla siebie ofertę współpracy z tzw. Cyrkiem Tildena który pozyskiwał tenisistów chcących przejść na zawodowstwo. Wiązało się to z jednorazowym otrzymaniem pokaźnej kwoty 250 tysięcy dolarów oraz stałego wynagrodzenia wynoszącego 10 procent sumy uzyskanej ze sprzedaży biletów. Polka – po przejściu na zawodowstwo – nie mogłaby jednak startować w zawodach amatorskich najwyższej rangi. I to definitywnie przesądziło o odrzuceniu tej intratnej propozycji.

Wówczas bowiem Jadwigę naszła następująca refleksja, o patriotycznym niewątpliwie wydźwięku, którą przytoczyła w swoich wspomnieniach:
„Pieniądze, to jeszcze nie wszystko w życiu. Będę miała raz na zawsze zamkniętą drogę do amatorskich turniejów. Zapomnę, jaką rozkoszą dla sportowca jest walka i zwycięstwo. Stanę się niewolnicą kortów – manekinem tenisowym… A może w przyszłości wygram turniej w Wimbledonie? Przecież to więcej warte niż wszystkie pieniądze”.

Na trybunie obok Chaplina

Jędrzejowska skorzystała natomiast z zaproszenia Amerykańskiego Związku Tenisowego i wzięła udział w US Open, gdzie porażki doświadczyła ponownie dopiero w finale. Uległa w nim nazywanej „Baletnicą kortów” Chilijce Anicie Lizannie. Podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych Jadzia nie tylko zacieśniła kontakty sportowe, ale również miała okazję zwiedzić Hollywood i poznać sławnych artystów tamtej epoki: aktora Charlie Chaplina, a także wybitnego pisarza Ernesta Hemingwaya.

W Los Angeles była z racji zaproszenia od amerykańskich działaczy na Mistrzostwa Pacyfiku, jednak ze względu na kontuzję nie mogła wystąpić na korcie. Postanowiła więc skorzystać z możliwości śledzenia pojedynków z trybun i zasiadła w wygodnej loży.

Jadwiga Jędrzejowska

– Pan zupełnie nie zna się na tenisie – te słowa skierowała Jędrzejowska do wielkiego amerykańskiego aktora, siedzącego nieopodal niej Chaplina, uznawanego za wytrawnego znawcę tej gry, kiedy pozwolił sobie na kolejną złośliwą uwagę odnośnie do postawy grających właśnie zawodników… W pewnym momencie, gdy ich dyskusja zaczęła przybierać na sile, przerwał ją opiekun Jadzi.
– Dżadża, czy pani wie, kim jest ten pan…?
– Nie mam pojęcia – odpowiedziała – wiem tylko jedno, że nie zna się zupełnie na tenisie i niepotrzebnie zabiera głos w tej dziedzinie.
– Ale on za to bardzo dobrze zna się na filmie, a jeszcze lepiej na psychologii ludzi – to Charlie Chaplin.

Sama Jędrzejowska zaś wspominała:
„Od tej pory bardzo zaprzyjaźniłam się z Charlie. Siadywał zawsze obok mnie i opowiadał wiele niezmiernie interesujących historii i ciekawostek ze swej kariery filmowej i z życia amerykańskiego”.

Przeżycia wojenne

W 1939 roku Jędrzejowska uczestniczyła z dużymi sukcesami w turnieju Rolanda Garrosa, gdzie dotarła do finału gry pojedynczej (uległa w nim S. Mathieu) i triumfowała w deblu. Wracając do kraju przez terytorium Trzeciej Rzeszy, spostrzegła panującą tam mobilizację. Wybuch wojny wydawał się jej nieuchronny, a wszechobecny w Polsce bojowy entuzjazm – niezrozumiały…

Gdy nadszedł kataklizm, wraz z grupą polskich sportowców zaangażowała się w działalność konspiracyjną prowadzoną w gospodzie „Pod Kogutem” (lokal ten mieścił się w piwnicy domu przy ul. Jasnej w Warszawie). Oprócz Jędrzejowskiej aktywnie uczestniczyli w niej inni nasi wybitni zawodnicy okresu międzywojennego: mistrz olimpijski z Los Angeles, biegacz Janusz Kusociński, znakomity tenisista Ignacy Tłoczyński oraz brązowa medalistka z Berlina w rzucie oszczepem Maria Kwaśniewska.

Jako świetna sportsmenka i znana na świecie Polka, Jadwiga otrzymywała z różnych stron propozycje wyjazdu z okupowanego kraju – nie miała jednak zamiaru z nich skorzystać; wtedy zresztą nikt nie przewidywał, że wojna potrwa tak długo. Pierwsza nadeszła z ambasady amerykańskiej, następna – przekazana za pośrednictwem gestapo – z neutralnej Szwecji, od samego króla Gustawa V, którego poznała przed wojną.

Jadwigę Jędrzejowską chcieli pozyskać również Niemcy, aby rozgrywała oficjalne mecze w ich kraju. Stanowczo odrzuciła tę propozycję i w konsekwencji przez pięć następnych wojennych lat nie miała styczności z tenisem, nawet na zakonspirowanych kortach. Jak potem tłumaczyła:
„Hitlerowcy zaproponowali, żebym pojechała do Niemiec i tam grała „bo szkoda, aby taki talent się marnował”. Odmówiłam oświadczając, że definitywnie skończyłam z tenisem. Więc nie mogłam po takim oświadczeniu pokazać się z rakietą na korcie”.

Krzysztof Szujecki "Sportsmenki"

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *